Od operacji minęło już sporo czasu i koty zachowują się tak jakby nigdy nic nie miały robione. Jedynie na brzuchu Ugi jest pamiątka, spory kwadrat bez sierści. Oczywiście kilka dni po, koleżanka pozbyła się plastra, którego do tej pory nie mogę odnaleźć w domu <lol>
Pewnie wciśnięty głęboko pod lodówkę jak wszystko co idzie tam upchnąć
Na szczęście miała tylko 2 szwy. Bałam się, że pod tym wielkim plastrem kryje się wielka sznyta.
Ale dosyć gadania. Czas na oglądanie.
Nasza księżniczka zmieniła miejscówkę.. a raczej jej poduszka powędrowała gdzie indziej a za nią nasza księżniczka

Co noc jak już się wypieści w łóżku i prześpi jakąś godzinkę, pakuje się na podusię i nie schodzi z niej do rana
Klusek z kolei tylko na potrzeby zdjęcia na chwilę się położył... Niestety poducha jest dla niego niewygodna, bo jego pulchne doopsko co chwila z niej spada. W ogóle jakaś z niego taka ciamajda, jak z czegoś się nie zwali to cud
No może jedynie stąd nie spadł :d
