Zacznę może od tego, że Bazia jest kotem "w typie rasy", a tym samym - z pseudohodowli. Myślę, że osobiście bym do tego nie dopuściła, ale kota dostałam w prezencie od rodziców, którzy, niestety, w temacie są całkiem zieloni; znaleźli ogłoszenie, obiecano im rodowód, kotkę i "hodowlę" obejrzeli, zaliczkę (wcale niemałą) wpłacili. Kotkę odebrałam miesiąc później, gdy miała 12 tygodni. Była odrobaczona i zaszczepiona, a miejsce, w którym mieszkała, było, na szczęście, w porządku. Kotka była też dobrze zsocjalizowana, nie bała się ludzi, swoje sprawy zawsze załatwiała w kuwetce - ideał. Tym samym - na moje szczęście trafiłam na pseudohodowlę, gdzie nie dałoby się kręcić horrorów. Uff.
Bazia ma w tej chwili 7 m-cy, waży 2500g (nieco mało, ale jej mama też była raczej drobna, więc niespecjalnie mnie to martwi; szczególnie, że wg weterynarza wszystko jest w porządku), dwa dni temu miała robioną sterylkę - jeszcze przed pierwszą rujką. W związku z tym nie wygląda w tej chwili wyjściowo, ale obiecuję, że gdy tylko wyjdzie ze skarpety, wrzucę jakieś ładne, aktualne zdjęcia
Baziulka jest kotkiem bardzo spokojnym, miłym i uległym. Nigdy ani mnie, ani mojego narzeczonego złośliwie nie podrapała i nie pogryzła, nigdy nawet na nas nie fuknęła

Bazia w podróży

To jedno z pierwszych zdjęć, jakie jej zrobiłam

Zbliżenie na buziulkę Baziulki

W całej krasie (;))

Bazia ma zacięcie gamingowe

A to najświeższe zdjęcie, świeżo po powrocie od weterynarza