Pierwsza była Hator, zakochałam się w tej księżniczce. Po pół roku zdecydowałam się na dokocenie i z tej samej hodowli zabrałam Biszkopta. A tak naprawdę, to Biszkopt wybrał mnie, a nie ja jego. Jak był mały wyglądał jak krzywo uszyta chińska zabawka. Był tak rozczulający, że od razu wiedziałam, że to będzie ten. Nawet nie pojechałam wcześniej go obejrzeć, po prostu nie miałam żadnych wątpliwości. Nie pomyliłam się - Biszkopt herbu Ciastko jest najsłodszym i najłagodniejszym kotem w mieście - uwielbia się lenić, jeść, drzemać. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy po odpakowaniu wędek od Magdy zaczął tańcować i skakać po całym domu, nie pamiętam, żeby tak się ruszał. A ma chłop nadwagę, więc w tym widzę nadzieję na jej zgubienie





ups, myślałam, że zdjęcia automatycznie załadują się do posta.