
Oto i ona :-)
Jechała z nami z Warszawy do Radomia także nie była to długa podróż. Całą drogę malutka siedziała raczej spokojnie, przyglądając się mnie siedzącej obok. Pod koniec drogi nieco już się zniecierpliwiła gryzła transporter i miauczała troszeczkę. Po przyjechaniu do domu postawiliśmy transporter z otwartymi drzwiami pozwalając jej samej zdecydować kiedy będzie chciała zwiedzić mieszkanie. Z początku leżała i nie kwapiła się do wyjścia. Myślałam zatem, że trochę to potrwa i jest przestraszona. Jednak nie minęło dużo czasu a kicia już spacerowała po pokoju. Zrobiła rundkę dookoła pokoju obwąchiwała wszystko po kolei łącznie ze mną i mężem.
Nie trwało długo, a wskoczyła na okno, komodę i kanapę :-) Jest z nami około godzinki w domu, a już zlokalizowała miseczki i zjadła trochę mięska z saszetki. Nie jest źle, tak myślę, aczkolwiek są momenty kiedy nagle się spłoszy czymś i ucieka w miejsce gdzie nie jest dla nas dostępna. Szybko jednak wychodzi i dalej zwiedza. Nie naciskamy na nią, pozwalamy by robiła co chce. Chwilę się nawet udało nam z nią pobawić.
Ogólnie koteczka jest piękna, dla mnie wizyta u właścicielki hodowli była ekscytującym przeżyciem. Widziałam tyle bryśków na raz, że szok. Fajnie mieć taki kociniec w domu. Udało się zrobić kilka zdjęć, jednak głównie Queenie pozowała tyłem więc niewiele jest tych ujęć.
Jeśli pierwsze zdjęcie dodam bez problemu to zaraz w następnym poście wrzucę resztę tylko zgram na dysk.
edit: jednak nie potrafię wstawić zdjęcia, ale po kliknięciu na link przekierowuje na hosting fotek i tam widać kicię. Mam nadzieję, że szybko się nauczę poprawnie wklejać zdjęcia.





