Tymczasem w domu sytuacja już w miarę opanowana. Mąż wybrał się z synem do schroniska. Kotka jest już z nami prawie 2 tygodnie. Na razie leczymy ją ze świerzba oraz musieliśmy ją wykąpać, gdyż cała była w odchodach (koty w klatkach w schronisku nie mają piasku tylko gazety, więc siłą rzeczy strasznie cuchnęło). Kotka jest albo po sterylizacji aborcyjnej, albo po uśpieniu ślepego miotu - tego się już nie dowiem, ale stan jej sutków na to wskazuje, jak powiedział wet. Ponadto ma gulę jak tłuszczak na karku najprawdopodbniej po szczepieniu, jak się nie wchłonie, będziemy wycinać.
Jest bardzo mądra - otwiera sobie sama drzwi, potrafi otworzyć kran, aby się napić wody. Chodzi za mną jak pies, miauczy, by ciągle brać ją na kolana. Bardzo lubi się bawić. Jedzenie jej ograniczamy, bo zjadłaby wszystko, co miała.
