CPC to po angielsku colour point carrier - czyli kot niosący gen pointa. Taki gen niesie na pewno kociak po poincie - w dalszych pokoleniach wpisywanie go bez badania bądź potwierdzenia w postaci pointów w potomstwie nie ma większego sensu, bo nie ma gwarancji, że dany kot go odziedziczył. To gen recesywny, czyli kot z pojedynczym takim genem wygląda jak zwykły solid, czyli jest niebieski, liliowy, itp. Jeśli jednak skojarzy się go z innym kotem, który niesie gen pointa, jest szansa, że trafi się kociak, który odziedziczy go zarówno od matki, jak i od ojca, i wtedy będzie pointem, mimo, że rodzice nim nie są
Odziedziczenie takiego genu to oczywiście loteria - w pierwszym pokoleniu, po rodzicu poincie, to "pewniak", bo dostaje w spadku gen od rodzica pointa. Ale dalej to już loteria- albo się "poniesie", albo nie. U mnie na przykład Clara jest po ojcu poincie, czyli na pewno jest CPC. Nigdy nie zrobiłam badań Borgii, nie wiem więc, czy odziedziczyła go po matce - ale zrobiłam badanie Fado, który jest wnukiem Clary, i on już, niestety, nie jest CPC, czyli po nim, choćby nie wiem co, pointa nie uzyskam
Jeśli chodzi o sierść, to jeszcze do 1,5 roku można jakoś liczyć na jej zmianę, ale z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że miękkie futro takie pozostaje.
