W kwestii wyjazdów zdecydowanie należymy do opcji: 'zabierać':) Oczywiście nasze łobuzy są różne i namawiać nikogo na siłę nie można, ale Fiodorek pokazał nam, że na pewno warto się zastanowić. Początkowo miał zostać w domku - pod opieką 'dochodzącą', ale zostawiony na próbę na dwa dni - szybko pomógł nam podjąć decyzję: nie siusiał, nie robił kupki, prawie nie jadł!!

Pojechał więc na letnisko bez wahań - gorzej być nie mogło! I... po gruntownych przygotowaniach, zapoznaniu z samochodem... poszło jak po maśle! Fiodor pokazał swą naturę podróżnika (czym doskonale, nie wiedzieć jak okazał się dopasowany do nas <tańczy> ). Tylko pierwsze pięć minut 'dyskutował', o tym, jaka pozycja najbardziej mu odpowiada (ale on zawsze 'dyskutuje', pyskacz mały <diabeł> ), szybko ustaliliśmy, że najwygodniej będzie mu na moich kolanach, powyglądał chwilę przez okno, błyskawicznie uznał, że wszystkie drzewa i pola są do siebie podobne, wobec tego nie ma co czuwać i zwinął się w kłębek

Wyspany wstał w Krakowie, przeciągnął się, raczył napić, zrobić siusiu i skorzystać z nowego drapaczka, czym definitywnie potwierdził, że podróże Hrabiego nie męczą, a Kraków to odpowiednie miasto na wakacje dla brytyjskiego arystokraty.

W naszym wypadku na pewno było warto
