Dzięki
W sumie w zyciua nie myslalam ze bede miec 2 koty.
Moj pierwszy w zyciu kot byl adopcyjny, ja niestety jeszcze mialam bardzo male pojęcie,sama fundacja tez pozostawia wiele do zyczenia, kociak dostal mi sie ciezki w obejsciu, 6 tygodniowy wyciagniety z jakis dzialek, z potwornym swiezbem, gryzl i drapal wszystko i wszystkich, ale sie dogadywalismy Byl cudnym kotem.
Niestety po roku zacząl chorowac, zanim sie udalo go zdiagnozowac choroba byla w pelni rozkwitu (niekompetenti weci) az wreszcie padla diagnoza - wyrok.
Bialaczka w silnym stanie zapalnym.Robilismy co sie dalo, ale niestety, odszedl od nas.
To bylo 2 lata temu.
Nie moglam sie pozbierac i bardzo chcialam miec drugiego kota. Klin klinem.
Ale nie chcialam popelniac tych samych bledów wiec postanowilam kupic kotka z rodowodem - od prawdziwych hodowców, gdzie bedzie mozna okreslic charakter, masc, gdzie mam wieksza pewnosc ze kot bedzie zdrowy. Kilka miesiecy myslalam nad rasa, zastanawialam sie m.in nad brytyjczykiem ale opis charakteru nie do konca mi pasowal.
I wtedy natknelam sie na zdjecia Nev, poczytalam o syberyczykach i zdecydowalam ze tak, Neva Masquerade to rasa dla mnie.
Znalazlam niewielką ale porzadnie wygladajaca hodowle, akurat mieli kociaki i po nerwowym przejrzeniu indentycznych miesiecznych kociaków padlo na Amisia. Imie hodowca pozwolil sam wybrac bo skonakowalam sie z nia szybko, zanim jeszcze zlozyla papiery o rodowody. Potem bylo nerwowe oczekiwanie na 12 tydzien i kompletowanie wyprawki, az pojechalismy po naszego kociaka.
Jest nakolankowy ze wzgledu na lekka wade zgryzu.
Ami okazal sie straszną gaduła która swiergocze o wszystko i zawsze, jest tez troche niesmialy do obcych ale dla domowników jest przeslodki, wszystko z nim mozna zrobic i wszedzie zajrzec bez sprzeciwów.Niestety tylko tabletek łykac nie bedzie i kropka.
Niestety z czasem zaczelismy wiecej pracowac i kotek coraz dluzej sam zostawal w domu, a jak wracalismy to juz nikt nie mial sily ganiac za nim z wędka.
I troche zaczał gasnąc, coraz wiecej spac, coraz bardziej obrazony chodzic.
I wpadlam na pomysl - drugi kot. Chlop moj na poczatku byl na nie bo on kotow nie lubi(ogolnie, amisia kocha, do czego rzadko sie przyznaje)
ale na miau wypatrzylismy tą niebieskooką slicznotke do adopcji, zdalnie zlecilam badania krwi na fiv/felv i szczepionke na wirusy i po sterylce jak doszla do siebie po nia pojechalismy.
Zuza jest niczym chart wyscigowy - tluszczu nie posiada, spi pare godzin dziennie, glownie biega, pilki gania, akwarium pilnuje.I Ami na nude przestal narzekac, teraz czasem nie ma kiedy odpoczac bo prowadza z kocica boje i wyscigi. Zaakceptowali sie szybko, syczenie sie skonczylo po 3 dniach a po 2 tygodniach byla pelna akceptacja
Takze dokocenie nie bolalo.
I uwazam ze decyzja o 2 kotach byla baaardzo dobra. Skonczylo sie wybrzydzanie przy misce, jęczenie z wędką w zębach, wycie w nocy. Koty mają wlasny swiat.