Mila, czyli Milusia z Wrocławia
-
pupgo
- Posty: 9
- Rejestracja: 06 lut 2010, 23:47
Biedna Mila, dziś wróciliśmy od weterynarza (chcieliśmy ją wysterylizować) lecz okazało się, że bidusia ma jakaś bakterie w błonie śluzowej oczek i stąd ten brązowy wysięk w kącikach oczu. Z racji, że to poważna sprawa Pan weterynarz przełożył sterylizację na dalszy plan a od dzisiaj zajmujemy się jej oczkami. Na dodatek Mila ma od dzisiaj swoją pierwsza rujkę, w wieku 12 miesięcy jest to możliwe? Bo tak widocznych objawów do dziś nie widzieliśmy.
Pozdrawiam!
Pozdrawiam!
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Tak, jest to możliwe. Moja kotka pierwszą rujkę dostała w 13 miesiącu swojego życia (do dziś żałuję, że czekałam z kastracją na tę pierwszą rujkę).pupgo pisze:Na dodatek Mila ma od dzisiaj swoją pierwsza rujkę, w wieku 12 miesięcy jest to możliwe? Bo tak widocznych objawów do dziś nie widzieliśmy.
Pozdrawiam!
Dobrze by było pójść jeszcze raz do tego weta i poprosić o leki na wyciszenie rujki. Mam nadzieję, że wet nie będzie tu widział przeciwwskazań z uwagi na leczenie oczu. Więcej na temat kastracji znajdziesz >>>>>> TUTAJ <<<<<<
-
pupgo
- Posty: 9
- Rejestracja: 06 lut 2010, 23:47
Witam!
Milusia, jest dalej leczona, codziennie dostaje krople do oczu po kilka razy oraz maść na noc, weterynarza odwiedziliśmy parę razy, nastawia nas na dłuższe leczenie gdyż bakteria jest ciężka do wyleczenia, są remisje oraz nieregularny czas wysiewu a na dodatek jest to przewlekłe zapalenie. Jednak już ponad po miesiącu leczenia widać znaczną poprawę sytuacji, dlatego jesteśmy pozytywnie nastawieni, kotek już tak strasznie nie przeżywa tych zabiegów jak miało to miejsce na początku kuracji. Także widać światełko w tunelu i tylko nasza wytrwałość i systematyczność w podawaniu lekarstw może tu pomóc i tak też robimy. Postaram się niedługo wrzucić jakiś nowe zdjęcia.
Pozdrawiamy!
Milusia, jest dalej leczona, codziennie dostaje krople do oczu po kilka razy oraz maść na noc, weterynarza odwiedziliśmy parę razy, nastawia nas na dłuższe leczenie gdyż bakteria jest ciężka do wyleczenia, są remisje oraz nieregularny czas wysiewu a na dodatek jest to przewlekłe zapalenie. Jednak już ponad po miesiącu leczenia widać znaczną poprawę sytuacji, dlatego jesteśmy pozytywnie nastawieni, kotek już tak strasznie nie przeżywa tych zabiegów jak miało to miejsce na początku kuracji. Także widać światełko w tunelu i tylko nasza wytrwałość i systematyczność w podawaniu lekarstw może tu pomóc i tak też robimy. Postaram się niedługo wrzucić jakiś nowe zdjęcia.
Pozdrawiamy!
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
