Czytam Forum od ponad roku i chyba "dorosłam" żeby się Wam przedstawić.
Kociarą zostałam zupełnie przez przypadek. Rano odsłaniając rolety zobaczyłam pod balkonem małego zapchlonego ze załzawionymi oczkami kotka. Cóż zapakowałam do koszyka, do samochodu i do Weta. Tak zamieszkała z nami czarna dachóweczka. Pewnego dnia wstała z posłania wyszła na dwór i już nie wróciła...
Po miesiącu poszukiwań, rozwieszania plakatów postanowiliśmy z mężem zrobić naszym rozpaczającym po utracie przyjaciela dziewczynkom niespodziankę - kupić Kota Brytyjskiego!!!
Wiecie jak to jest. Nigdy wcześniej nie miałam kota tylko w domu. Nie znając Forum, nie mając żadnego pojęcia o kupnie kota znalazłam ogłoszenie. Troszkę taniej bo przecież po co mi kot rasowy (na wystawy jeździć nie będę - tak właśnie myślałam). Przemiła Pani w słuchawce potwierdziła nas w przekonaniu że to słuszna decyzja. Pojechaliśmy. Pierwsze co mnie zszokowało to nie wygląd kotka, tylko warunki w jakich przebywał - zamknięty w komórce
Dziewczynki przeszczęśliwe, zakochane tylko kotek taki cichutki, mało jedzący, grzeczniutki, cały czas śpiący... Po miesiącu DIAGNOZA FIP
Po odbyciu kwarantanny, przeczytaniu Forum i wszystkiego co możliwe na temat zakupu kota jednogłośnie podjęliśmy decyzję będzie GERWAZIU :-)

Pojechaliśmy w odwiedziny. Kocurek przywitał nas gorąco. Właził do torebki, na kolana był ciekawski i taki fantastyczny.
W kącie siedziała ONA, troszkę na uboczu, wyciszona, ale taka przeurocza. GINGER :-)

W dniu odbioru kotka padła decyzja jedziemy po RODZEŃSTWO
I tak od jedenastu miesięcy mieszkają z nami nasze futrzaki. Najukochańsze :-) :-) :-) Są milusie, grzeczniutkie, miziaste... Wniosły tyle radości do naszego domu.
Dzisiaj wyglądają tak:
GERWAZY

GINGER

Przepraszam że tak dużo i naraz, ale to tak samo ze mnie wyszło - tak prosto z serducha.
Witamy gorąco :-)

