Matylda u weta a ja czekam na telefon. <strach>
bylam juz na myjni samochodowej, umylam okna, odkurzylam, wymopowalam podlogi, zrobilam i rozwiesilam pranie a telefon milczy..
najgorsze ze ja mam wciaz sile zeby sie stresowac:/
Masakra
no wlasnie mieli zadzwonic 1 raz zaraz po zabiegu ok 17.. ale moze sie cos opoznilo z rozpoczeciem. potem Pan Wet ma zadzwonic jak juz Kota bedzie wybudzona zupelnie i do odebrania (jakos poznym wieczorem)
zadzwonilabym tam sama ale nie chce ich "odrywac" od akcji .
na prasowanie to juz sie chyba dzis nie zdobede, chyba bym sie ugotowala na miekko.
Ale pojade zaraz zatankowac.
musze pozostac zajeta bo moj chory mozg mi nie pomaga!
uhh melduje ze Matylda juz w domku!
zabieg bez komplikacji, kota byla superdzielna.
Teraz powoli dochodzi do siebie.
Juz byla wprawdzie wybudzona ale jest nadal bardzo slabiutenka. Przewraca sie na boki, chodzi jak pijana. Pan wet uprzedzal ze tak bedzie ale i tak przykro na to patrzec:(
Pizamke oczywiscie ma:)
powiedzialabym ze w stylu lat 60 ;) czyli Vintage?
troche sie obsiusiala czekajac na mnie wiec pozwolicie ze fotke wrzuce jak juz bedzie nieco bardzo "uczesana" ;)
b Wam dziekuje!!
musze powiedziec ze to bylo jedno z mocniejszych przezyc jakie mialam w zyciu. Potwornie sie denerwowalam:)
Mam nadzieje ze kota szybko wroci do zdrowia i obedzie sie bez komplikacji.
I ze nie wydostanie sie z tego kaftanika bo nie wyobrazam sobie jak ja ponownie tam wlozyc <hm>
(malutenkim plusikiem tej calej "sytuacji sterylizacji" jest fakt, ze Matylda sama z siebie pierwszy raz weszla do legowiska, ktore kupilam jej pare tyg temu a ktore do tej pory bylo omijane szerokim lukiem - ach radosc nie do opisania patrzac jak sobie w nim slodko spi:) )