Boni- brytyjczyk, który odmienił moje domostwo :)
- ania_mruffka
- Posty: 84
- Rejestracja: 21 mar 2012, 14:38
Witamy serdecznie po baaaaardzo długiej przerwie, ale przynajmniej zwieńczonej tytułem magistra 
Boni urósł jak na drożdżach- w przyszłym tygodniu czeka go zabieg kastracji.
Wakacjujemy się w ogródku, a pod moją nieobecność kot podróżuje do domu rodziców- wyjątkowo mu się to podoba, więc chyba muszę wyjeżdzać częściej <lol>
Pozdrawiamy upalnie !
Najfajniej na huśtawce

Ptaszki uwiły sobie gniazdko i małe się wykluły. Co to za dziwne dźwięki...


Boni urósł jak na drożdżach- w przyszłym tygodniu czeka go zabieg kastracji.
Wakacjujemy się w ogródku, a pod moją nieobecność kot podróżuje do domu rodziców- wyjątkowo mu się to podoba, więc chyba muszę wyjeżdzać częściej <lol>
Pozdrawiamy upalnie !
Najfajniej na huśtawce

Ptaszki uwiły sobie gniazdko i małe się wykluły. Co to za dziwne dźwięki...


- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
- margita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5567
- Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: zachodniopomorskie
- ania_mruffka
- Posty: 84
- Rejestracja: 21 mar 2012, 14:38
Boni już po zabiegu kastracji... więcej hałasu i nerwów niż to warte
Po przyjeździe do domu większego chodzącego nieszczęścia to nie widziałam- musiałam mu trzymać dupkę i poruszać się z nim, bo ciągle się wywracał
no i te oczka biedne, takie nie jego, jakby mi kota podmienili <shock> i brak traktorka- to była rzecz niebywała, biorąc pod uwagę, że dla Bonisia mizianie się to podstawowe czynności dnia.
A następnego dnia kawaler zapomniał o wszystkim! <klaszcze>
Rano przyszedł do łóźka się poprzytulać, traktorek załączył, drzwi na ogródek mu otworzyłam i oddał się obserwacji robaczków- czyli wszystko wróciło do normy!
Dziś, 2 dni po zabiegu, to już w ogóle nie pamięta, że coś się działa- no tyle może, że dwóch śliweczek mu z tyłu brakuje... a może ich tam nigdy nie było?? <tańczy>
Także nie ma się co stresować, zabieg faktycznie nie taki straszny :-)
Relaksik przy upale

Po przyjeździe do domu większego chodzącego nieszczęścia to nie widziałam- musiałam mu trzymać dupkę i poruszać się z nim, bo ciągle się wywracał
A następnego dnia kawaler zapomniał o wszystkim! <klaszcze>
Rano przyszedł do łóźka się poprzytulać, traktorek załączył, drzwi na ogródek mu otworzyłam i oddał się obserwacji robaczków- czyli wszystko wróciło do normy!
Dziś, 2 dni po zabiegu, to już w ogóle nie pamięta, że coś się działa- no tyle może, że dwóch śliweczek mu z tyłu brakuje... a może ich tam nigdy nie było?? <tańczy>
Także nie ma się co stresować, zabieg faktycznie nie taki straszny :-)
Relaksik przy upale

- ania_mruffka
- Posty: 84
- Rejestracja: 21 mar 2012, 14:38