donka pisze:Widać że Kocinka wraca do formy, skoro TAKIEGO kawalera, w taki sposób miała by ochotę potraktować <lol>
<rotfl> Bardzo bym chciała, żeby była taka odważna.

Chociaż to mogą być tylko moje życzenia...
Tak naprawdę, to nie wiem jak Meg zareaguje na nowego kota. Nawet trudno mi spekulować. Wydaje mi się, że to jest taka loteria. Meg jest moim pierwszym kotem w życiu, więc nawet nie mam porównania. A wiem, że Kocinka jest troszeczkę nieprzewidywalna. Nie uwierzycie, ale ostatnio polubiła bardzo psy, szczególnie jednego... Jak tylko słyszy szczekanie na balkonie, to zaraz leci z do góry podniesionym ogonem sprawdzić, kto tak ujada. I wiecie na kogo tak reaguje? Na swojego sąsiada z piętra niżej! Więc ja się dziwię: czy to znaczy, że go w końcu polubiła? I czy dlatego jest tak przyjacielsko nastawiona, bo od sąsiada oddziela ją 5 pięter?! Czy biegnie tylko, aby z bezpiecznej odległości przyjrzeć się swojemu wrogowi?
Mam też pytanie: czy dokocenie to zawsze jest loteria? Nurtuje mnie to bardzo, bo jakiś czas temu koleżanka musiała oddać z powrotem kota, ktorym się dokociła. Kocur terroryzował rezydenta! <shock> A rezydent ze strachu gubił futro!
W książkach o kotach wyczytałam, że prawdopodobieństwo że kot będzie w przyszłości dominował można sprawdzić już bardzo wcześnie, na etapie ssania mleka. Koty silniejsze wybierają sobie zawsze cyce blisko głowy mamy, które mają więcej mleka, a przy okazji mama może jeszcze liżąc pielęgnować im futerko. Hodowcy obserwując kociaki mogą łatwo przewidzieć przyszły charakter zwierzaka, ale jak poznać czy "zatrybi" na lini rezydent-nowy kot?
Tak, że myślę sobie czasem, że najlepiej zabrać Meg ze sobą "na dokocenie" i niech sobie dziewczyna sama wybierze kociaka! W końcu to ona z nim będzie mieszkać!

:-) Żeby zacytować myśl jedengo z forumowiczów: W moim domu mieszka kot, ja tylko spłacam kredyt!

:-) Już sobie przestaje żartować! Ale na poważnie, to chciałabym, żeby to nie była loteria, żeby można było jakoś płynniej ten cały proces przeprowadzić. Zresztą kompletnie nie wiem jaka jest Meg i jak ona zareaguje. Powołam się na przykład Bartolki i jej Bibi, która też przechodziła przecież metamorfozy charakterologiczne. 23:53! <shock> A ja martwię się na zapas. Jakieś refleksje kocio-filozoficzno-egzystencjalne mnie naszły! Głaski dla wszystkich forumowych kotów!
