Myślę, że aklimatyzacja przebiega tak jak powinna, kotek spędził tylko pierwszą noc pod łóżkiem. Potem wybrał górne partie w domu i już nigdy się nie chował. Jest na razie bardzo czujny - zawsze gdy bawi się z dziećmi w jednym pokoju to drugim uchem nasłuchuje dźwieków z innych pomieszczeń co czasami wygląda śmiesznie gdy robi pozycję a'la zając <lol> (jak mąż zdąży kiedyś zrobić fotkę to ją od razu zamieszczę).
Staramy się go nie ograniczać i zapewnić maksymalna swobodę, do niczego go nie zmuszamy.
Jak nie ma ochoty na głaskanie czy branie na ręce to tego nie robimy.
Pewne rejony w domu zostawiliśmy dla kota niedostępne, ma tymczasowy zakaz wchodzenia do łazienki (bo trzeba zrobić porządek z tymi wszystkimi płynami, proszkami i.t.p. i innymi chemikaliami co by mogły wyrządzić szkodę) a oczywiście przy każdej nadarzającej się okazji Gareth próbuje się tam wślizgnąć.
Na razie nie chcę nic mówić, ale mnie polubił chyba najbardziej może dlatego że zawsze daję mu jedzenie
c.d.n.




