Budyń patrycjowy
- madziulam2
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2820
- Rejestracja: 17 lis 2009, 18:18
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Coffifi
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 367
- Rejestracja: 12 cze 2011, 22:27
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Jak zgubiłam kota
Nam też z Coffi przytrafiła się taka sytuacja,tylko że kotem nikt się nie zainteresował przez 1,5h oraz dodatkowo nie domknięte drzwi wejściowe były i kot nie czekał pod naszymi drzwiami aż ktoś je otworzy, a polazł na piętro wyżej i miauczał przerażony pod drzwiami po tej samej stronie co nasze drzwi (tylko z małą różnicą że pięterko wyżej) Ależ było przerażenie,gdy się okazało że kota nie ma i drzwi otwarte....masakra....cruk pisze:Wpadiśmy wczoraj po południu do domu, zamieszanie, dzieciaki się rozbierają, małż biega, koty szczęśliwe kręciły się pod nogami. Któreś z nas wybiegło do sąsiada na sekundę, pobiegło do samochodu, zawiesiliśmy na drzwiach stroik, potem szybko kąpanie, spanie. Rano zwykły poranny rozgardiasz, ale jednak coś się nie zgadza. Jedno rozdarte prześcieradło pod miskami, a drugie?! Próbowaliśmy sobie przypomnieć kto i kiedy ostatni raz widział Budynia. Zaczęliśmy szukać po całym mieszkaniu, w szafach, szafkach, skrytkach. No ale co jak co, micha zawsze kota przyciągała, szczególnie poranna. Coś mnie tknęło i otworzyłam drzwi wejściowe. Przez ledwo-szparę wsmyrgnął się nastroszony Budyń... AAAAAaa!! Kot nocował CAŁĄ NOC na kaltce?!? Sam?! Bez ciepełka, łóżka, michy?! A gdyby polazł gdzieś, w dół, w górę?!
Obrazy na nas nie było, ale do domu wsmyrgujemy się jak partyzant, jak kot-partyzant.
Głaski dla Budyńka
