Heloł!
Dawno żeśmy tu nie byli... Jako że W naszym mieście odbywa się wystawa kotów, Ania nostalgicznie zajrzała na forum, a jak już zajrzała to warto by cuś skrobnąć.
Pędzimy przez życie coraz szybciej, krajobrazy zmieniają się w takim tempie, że coraz trudniej wszystko ogarnąć. Przytłaczająca codzienność zabiera czas na odwiedzanie starych kątów, takich jak Agilisowe forum.
Zmieniliśmy stan skupienia. Na to dowód:
Zmieniliśmy lokum, na 2x większe, teraz na każdą kocią głowę przypadają prawie 24m kw.
Dalej kubaturę dzielimy z 3 złajdaczonymi łajzami poruszającymi się na jedenastu łapach i patrzącymi pięcioma oczami...
Czyli z Franczeskiem vel BossMasterem, który zarządza całym zamieszaniem pozostając pod autorytetem Krzyśka (Ania szans na panowanie nad ferajną nie ma najmniejszych, choć czasem Krzysiek jej się słucha...

cóż takie prawa małżeństwa (sic!) ), a z którym to pozostaje w trakcie "cichych dni" za śródnocne galopy i poranne wycie w celu wymuszenia kociej paszy.
Mimo wszystko dobry, poczciwy i bardzo wrażliwy, pocieszny zwierzak.
Leonem vel Lenym czy jak kto woli (spolszczonym, bo to w sumie polski kot) Lenim (nie mylić z Władimirem Iljiczem Uljanowem, bo to inny jegomość), który na co dzień zajmuje się wygrzewaniem AnioKrzyśkowej pościeli, wtórującym Franowi pojękiwaniem w celu pozyskania strawy, i sprowadzaniem rozbawionej Tośki do parteru, kiedy przeszkadza mu w medytacjach.
Oba chlopaki:
Chłopaki mega się ze sobą ostatnio zżyły, i po przeprowadzce, która miała miejsce ledwie 2 tygodnie temu w oba grzeją barłogi nierzadko tuląc się do siebie ukradkiem.
Lenon mocno wyluzował. Mieliśmy w międzyczasie, prawie roczny epizod mieszkania "na wynajętym", gdzie koty dostały niemal dwukrotnie większy metraż i tamże obserwowaliśmy jego powolną przemianę. Spięty i bardzo nerwowy do tej pory kocur z niepokojem reagujący na wszystkie odgłosy stał się bardziej towarzyski i bardzo spokojny. Teraz poza snem i spędzającym sen z powiek głodem, zmuszającym do alarmowania wniebogłosy 3 godziny przed porą karmienia, nic już nie zaprząta jego puchatej głowy.
I Tosią, Tośkiem, dzięki której zorientować się można jaką mamy porę roku, porównując ze wzorcem głębokość ukrycia pod kołdrą. Nasza laska to prawdziwy piecuch, żebrzący żarłok, który pochłania wszystko, co swoim jedynym w pełni widzącym okiem wypatrzy. Obserwując to przedziwne stworzenie dojść można do wniosku, że kota, natura jednak ukształtowała wszystkożernym. Ponadto zauważyć trzeba niebywały rozkwit inteligencji owego organizmu, który gotowy już jest wyprodukować arteficjalne kciuki, żeby napełnić wiecznie puste brzucho.
Nie da się jednak ukryć, że jest to kot najbardziej z nami związany i towarzyszący (szczególnie Ani) na każdym kroku, który popada w depresję kiedy na dłużej znikamy z jego zasięgu i foszący się niemiłosiernie, kiedy już weń powrócimy.
Na koniec dzisiejszego bajania FranToś w czułych, krzyśowych objęciach
Pozdrawiamy nas czytających
AiK FLT