Cześć!
Bardzo się cieszę, że o mnie pamiętacie. Z czasem u mnie krucho, bo tyle obowiązków, jedzenie, spanie, sikanie, znowu jedzenie, piszczenie o więcej jedzenia (o, to czasami bardzo dużo czasu zabiera, bo ona maca po brzuchu, i się upiera, że więcej nie wolno, ale ja uparty jestem, i za jakiś czas zawsze coś się jeszcze uda zdobyć), znowu spanie, jedzenie, i tak w kółko, no nie ma czasu normalnie!
Ale jest postęp: zaczynam WIDZIEĆ, o co w tym wszystkim chodzi
Dziś rano ta duża okropnie krzyczała i się denerwowała, coś mówiła że zaspała, że się nie obudziła, że inni jej nie pogonili, że przespała jedno karmienie. Nawet na mnie nakrzyczała, że czemu niby nie piszczałem, tylko grzecznie spałem i czekałem. No jeden raz mogę jej przecież darować, świat się nie zawali, chociaż jak mnie pomacała po brzuszku i zaczęła lamentować że taki pusty i że umrę z głodu, to trochę się wystraszyłem. Potem szybko się uspokoiłem, bo bez wielkiego dopraszania i ceregieli dała DWIE BUTELKI! Tej drugiej już całej nie dałem rady wciągnąć, ale postanowiłem nie spać tak od razu, tylko trochę pooglądać świat (jeszcze kiepsko, okienka malutkie), bo słyszałem, że tuż przed wyjściem do pracy da mi tę resztkę, co mi się nie zmieściła.
Macie jeszcze dwa zdjęcia, chyba ładny jestem, chociaż wczoraj słyszałem, jak lamentowała, że jakieś prążki mam na ogonie. Ona bez przerwy marudzi i lamentuje, tak trudno być dzieckiem!
