Teraz ja

Gratuluję Bohdanowi <mrgreen>
Najpierw pozaglądałam do Waszych wątków, bo dzień nieobecności w tak gorącym okresie to okazuje się 98 nowych postów
Byłam przygotowana już na stratę drugiego kociątka, bo Clara pomimo trzykrotnego podania oxytocyny, dość intensywnej pracy przy naprawdę świetnej kondycji, nie potrafiła zdobyć się na porządne parcie. Zupełnie, jakby cały czas była w pierwszej fazie porodu.
Wczoraj rano lekarze stwierdzili, że ona już sama nie urodzi - ponieważ nad ranem dużo masowałam jej brzuch, i zaobserwowałam pierwsze zwiastuny, jakby coś "szło", dostała jeszcze raz oxy, ale to już tak dla nas bardziej niż dla niej. W domu Bohdan (ja pognałam do pracy) popatrzył, podumał, stwierdził, że już niewiele jest do stracenia, a dużo do zyskania - kiedy oxy już ja porządnie nakręciła, wykonał za Clarę jej pracę, czyli zrobił "za tłok". Potrzeba było tylko dwóch pchnięć, żeby kociak znalazł się po tej stronie - czyli tak, jak uważałam, był już przygotowany, w kanale

Ku zdumieniu Bohdana, żywy
Agnieszka zadzwoniła do mnie z radością, "Mamusiu,mamy niebieskiego chłopca!", więc ja ucieszona do domu gnam, żeby do p. Mariusza napisać, że jego Einstein przyszedł na świat. Zaglądam do kojca... Córuś, mówię, ja wiem,że Ty bardzo chciałaś tego Einsteina... ale przecież to takie same koty są!
Mamy więc drugie liliowe kociątko, urodzone przez Bohdana, według mnie dziewczynkę. Pierwszy kotek to raczej chłopiec, ale jeszcze dzień poczekam, bo te dziurki potrafią się jednak paskudnie rozciągać w szparki <diabeł> Ale wydaje mi się, że chłopiec pozostanie chłopcem. Wydaje mi się również, że wczorajsza kruszyna to dziewczynka. Ale na razie nie będę się tym przejmować, głowa mi pęka, jestem szczęśliwa, że maluchy ruszyły już z wagą, jeśli taki stan utrzyma się do jutra, zacznę być spokojniejsza. Pierwszy kociak miał 100 gramów, drugi 108 gramów.
Clara z chwilą, gdy pozbyła się swojego drugiego "balastu", odżyła, i zachowuje się jak zwykle - siedzi jak kwoka w porodówce, przekłada się tylko z boku na bok, a kociaki jak zwykle biją się o jednego najcudowniejszego cyca z pierwszej pary. Są dwa, tak jak i dwa dzioby do dziamgania, ale co tam, zawsze można się poczochrać
