Meg zwana Kocinką
- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt:
- Małgorzata
- Posty: 723
- Rejestracja: 29 maja 2011, 17:59
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
Bardzo Wam dziękuję za miłe słowa i za odwiedziny na stronie. Bardzo się z tego cieszę. <serce>
Jak już pisałam, rano otwieram Kocince balkon, żeby mogła podziwiać ptaszki, ale dzisiaj nie skończyło się tylko na podziwianiu. Obudził mnie jakiś straszny wrzask ptaków (srok dokładnie), jakby je ktoś obdzierał ze skóry. Niestety przeczucie mnie nie zawiodło, to Meg obdzierała je z piór!
Wskoczyła na moje łóżko z błyskiem oka jakiego jeszcze NIGDY u niej nie widziałam, a w zębach trzymała długie, czarne pióro wyrwane chyba sroce z ogona. <shock>
Taka akcja oznacza, że Meg osiągnęła już niepokojąco wysoki poziom perfekcji w polowaniu, co oznacza, że jej dalsze wizyty na balkonie stoją pod znakiem zapytania. Nie mam zamiaru przyczyniać się za pomocą Kocinki do zmniejszania populacji srok w okolicy. <kciukwdół>
Z drugiej jednak strony balkon to jej jedyna rozrywka. <hm> Nie wiem jak dała radę coś takiego zrobić, ponieważ balkon jest zabezpieczony siatką, a bardzo wysoko na górze pod balkonem sąsiada zawieszony jest karmnik dla ptaków. To jest jej koci telewizor, który uwielbia, ale myślałam, że w programie uczestniczy biernie!
Kocinka już zresztą, o mało co, dzisiaj się tym piórem nie udusiła. <strach> Nadziała się na dudkę, myślałam, że sobie przebije podniebienie. Zaraz jej to pióro zabrałam (a może jakieś pchły ptasie są na tym piórze, albo się czymś zarazi). Kocinka nie skojarzyła tego faktu i pewnie myślała że pióro utknęło pod łóżkiem, bo przez następną godzinę wsadzała łapki w szczelinę i robiła takie kółka jakby chciała je stamtąd wygarnąć wydając z siebie jakieś zawodzące miauki.
Zlitowałam się nad nią i oddałam jej pióro z powrotem ze spiłowanym zakończeniem. Wszystkie kupne zabawki z zooplusa mogą się schować. Latała z nim jak szalona przez resztę dnia, tarmosząc, gryząc wyrzucając je w powietrze. Wcześniej bez przerwy te pióro obwąchiwała i oblizywała oraz gryzła jakby to był kawał antylopy, z której można odgryźć kawał udźca. Dziki instynkt! Teraz leży na łóżku, a obok trofeum myśliwskie nakryte kocią łapą, żebym go przypadkiem nie zabrała.
Z trudem dochodzę do siebie po tym incydencie! Człowiek tak wysypuje te chrupki na miseczkę i już prawie zapomniał, że tu krwi potrzeba!
Jak już pisałam, rano otwieram Kocince balkon, żeby mogła podziwiać ptaszki, ale dzisiaj nie skończyło się tylko na podziwianiu. Obudził mnie jakiś straszny wrzask ptaków (srok dokładnie), jakby je ktoś obdzierał ze skóry. Niestety przeczucie mnie nie zawiodło, to Meg obdzierała je z piór!
Wskoczyła na moje łóżko z błyskiem oka jakiego jeszcze NIGDY u niej nie widziałam, a w zębach trzymała długie, czarne pióro wyrwane chyba sroce z ogona. <shock>
Taka akcja oznacza, że Meg osiągnęła już niepokojąco wysoki poziom perfekcji w polowaniu, co oznacza, że jej dalsze wizyty na balkonie stoją pod znakiem zapytania. Nie mam zamiaru przyczyniać się za pomocą Kocinki do zmniejszania populacji srok w okolicy. <kciukwdół>
Z drugiej jednak strony balkon to jej jedyna rozrywka. <hm> Nie wiem jak dała radę coś takiego zrobić, ponieważ balkon jest zabezpieczony siatką, a bardzo wysoko na górze pod balkonem sąsiada zawieszony jest karmnik dla ptaków. To jest jej koci telewizor, który uwielbia, ale myślałam, że w programie uczestniczy biernie!
Kocinka już zresztą, o mało co, dzisiaj się tym piórem nie udusiła. <strach> Nadziała się na dudkę, myślałam, że sobie przebije podniebienie. Zaraz jej to pióro zabrałam (a może jakieś pchły ptasie są na tym piórze, albo się czymś zarazi). Kocinka nie skojarzyła tego faktu i pewnie myślała że pióro utknęło pod łóżkiem, bo przez następną godzinę wsadzała łapki w szczelinę i robiła takie kółka jakby chciała je stamtąd wygarnąć wydając z siebie jakieś zawodzące miauki.
Zlitowałam się nad nią i oddałam jej pióro z powrotem ze spiłowanym zakończeniem. Wszystkie kupne zabawki z zooplusa mogą się schować. Latała z nim jak szalona przez resztę dnia, tarmosząc, gryząc wyrzucając je w powietrze. Wcześniej bez przerwy te pióro obwąchiwała i oblizywała oraz gryzła jakby to był kawał antylopy, z której można odgryźć kawał udźca. Dziki instynkt! Teraz leży na łóżku, a obok trofeum myśliwskie nakryte kocią łapą, żebym go przypadkiem nie zabrała.
Z trudem dochodzę do siebie po tym incydencie! Człowiek tak wysypuje te chrupki na miseczkę i już prawie zapomniał, że tu krwi potrzeba!
- Yola
- Posty: 480
- Rejestracja: 03 sie 2010, 09:32
- Kontakt:
Jak tylko zobaczylam powiadomienie o nowym poscie zaczelam sie zastanawiac, co tez Kocinka zmalowala <mrgreen>
Kocinka poczula zew krwi..., coz, sroce spod ogona nie wypadla, instynkt drapieznika ma <lol>.
Nie zabraniaj jej wychodzenia, niech ma cos z zycia, te nasze kociaste taki maja ograniczony dostep do rozrywek.
Moja Alicia na balkon nie wychodzi, ale ptaszki przylatujace do karmnika poogladac lubi. Tyle ze lowca z niej marny, kiedys jakis ptaszek nie wyhamowal i walnal w szybe, a moja "dzielna" kotka szybko ewakuowala sie z parapetu <mrgreen>
Wymiziaj Kocinke i pogratuluj sukcesow w polowaniu
Kocinka poczula zew krwi..., coz, sroce spod ogona nie wypadla, instynkt drapieznika ma <lol>.
Nie zabraniaj jej wychodzenia, niech ma cos z zycia, te nasze kociaste taki maja ograniczony dostep do rozrywek.
Moja Alicia na balkon nie wychodzi, ale ptaszki przylatujace do karmnika poogladac lubi. Tyle ze lowca z niej marny, kiedys jakis ptaszek nie wyhamowal i walnal w szybe, a moja "dzielna" kotka szybko ewakuowala sie z parapetu <mrgreen>
Wymiziaj Kocinke i pogratuluj sukcesow w polowaniu
- Małgorzata
- Posty: 723
- Rejestracja: 29 maja 2011, 17:59
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
No niezła panterka z tej Twojej Kocinki <mrgreen>
Sroką bym się akurat aż tak nie przejmowała, bo jak by nie było są to szkodniki. Latem widziałam, jak sroka trzymała małego wróbla łapami i waliła mu dziobem w głowę, żeby go zabić. Wyskoczyłam zaraz do okna (bo taki hałas był) i sroka uciekła, a wróbelkowi udało się schować pod samochód. Obok zaraz przyleciała jego mama i go pilnowała. Sroka za to dość długo siedziała na gałęzi na drzewie i cały czas patrzała na mnie czy jeszcze stoję w tym oknie. Stałam tak długo aż zrezygnowała.
Sroką bym się akurat aż tak nie przejmowała, bo jak by nie było są to szkodniki. Latem widziałam, jak sroka trzymała małego wróbla łapami i waliła mu dziobem w głowę, żeby go zabić. Wyskoczyłam zaraz do okna (bo taki hałas był) i sroka uciekła, a wróbelkowi udało się schować pod samochód. Obok zaraz przyleciała jego mama i go pilnowała. Sroka za to dość długo siedziała na gałęzi na drzewie i cały czas patrzała na mnie czy jeszcze stoję w tym oknie. Stałam tak długo aż zrezygnowała.