Strona 85 z 91

: 14 maja 2012, 20:49
autor: Elwira
Niech będzie te parę zdjęć, że dziewczynki mają się dobrze:

Obrazek

Polowanie na pańcię:
Obrazek

Obrazek

Popołudniowa drzemka:)
Obrazek

: 14 maja 2012, 20:58
autor: Sonia
Dziękuję <pokłon> Koteczki super wyglądają, a Mruczka jaka pyzata :kotek: :kotek: :kotek:

: 14 maja 2012, 20:59
autor: Coffifi
Elwirko :hug: :hug: :hug: współczuje,ale najważniejsze że Dziadkowi już teraz lepiej tam na górze! ściskam i dziękuję za zdjęcia koteczek...cudne jak zawsze <zakochana>

: 14 maja 2012, 21:29
autor: Dorszka
Pożegnania z najbliższymi są zawsze najtrudniejsze. Współczuję bardzo tak trudnego roku.

: 14 maja 2012, 21:35
autor: maga
Tak to w życiu bywa, że przychodzi nam się żegnac z najbliższymi.
Trzymaj się ciepło.

Koty jak zwykle fajowe i widać, że świetnie się mają. :)

: 14 maja 2012, 21:37
autor: margita
:hug:
a koteczki przepiękne <zakochana>
i tak sobie razem .... fajnie ... <serce>

: 14 maja 2012, 21:53
autor: jasminka
Elwiro bardzo się cieszę że pokazałaś dziewczynki,współczuję straty bliskiej osoby.

: 15 maja 2012, 00:20
autor: Elwira
Dziękuję Wam Wszystkim za słowa otuchy.
Wiem, że każdy w swoim życiu musi się zmierzyć ze stratą bliskiej osoby, ale w tym momencie wydaje mi się, że ten ból i tęsknota za czymś co było nigdy nie przeminie... Czuję się tak dziwnie, tak jakbym nie chciała, nie mogła uwierzyć że już z nim nie porozmawiam. Myślę, że zawsze kiedy o nim wspomnę zakręci się łezka w oku.. To ten kawał życia które Cię łączyło z daną osobą, sprawia że jesteś jego częścią i tej części nie chcesz wypuścić i nie chcesz o niej zapomnieć, bo nie byłabyś wtedy sobą.
Na urlopie spędziłam całe dwa tygodnie z dziadziem. Modliłam się o to gorąco żeby wrócił do domu bo obiecałam z robić z nim taki mały wywiad o jego życiu, a w szpitalu się nie dało. I wymodliłam się tak jakby (bo prosiłam przynajmniej o tydzień) i właśnie lekarze wypisali go ze szpitala. Mieli nadzieję, że wytrzyma do operacji (do kwietnia) bo zastawka mu przestała pracować i trzeba było ją jak najszybciej wymienić. Bali się tylko bo zbyt mało czasu dziadzio kurował się po standach... Udało mi się zrobić z nim ten wywiad. I po tygodniu zaczął się dusić więc karetka zabrała go z powrotem do szpitala...
Historia dziadków jest ciekawa, ponieważ pochodzą oni ze Lwowa. W czasie II wojny światowej Rosjanie wypędzili stamtąd Polaków. Całymi rodzinami musieli pakować się w pociągi i uciekać. Rosjanie potrafili zabijać nawet bawiące się na zewnątrz dzieci... To były straszne czasy. Dziadzio opowiadał mi jak to brakowało jedzenia, o swojej pierwszej Komunii Świętej oraz o tym jak to myślał przez długi czas że moja Babcia (jego żona) to jego kuzynka :). Ludzie byli tak ze sobą zżyci w tamtych czasach, że po prostu dzieci nazywały przyjaciółki mamy ciociami.
Dużo by opowiadać. Teraz mam dużo na głowie, bo Dziadzio mnie prosił o napisanie listu do pewnej osoby, żeby rozwiązać pewien problem (to nie będzie łatwe), oraz powiedziałam mu że opiszę jego historię (a ja przecież pisarką nie jestem, więc czeka mnie ciężka praca)... Przede wszystkim trzeba będzie poczytać sobie trochę historii żeby lepiej sobie wyobrazić tamte czasy i okolicę.
W tym roku także kryzys daje popalić, więc w pracy mam nieciekawie... Mam nadzieję, że to ostatni ciężki rok i na następny będzie wreszcie lepiej. Mąż chce zmieniać pracę, a równocześnie w planach jest zakładanie rodziny.... Boję się że nie podołam temu, bo za dużo mnie to martwi...
Dzisiaj miałam niezły dzień, kiciusie zbiły dzbanek z herbatą (ale nie wiem gdzie ta herbata?? wyschła czy ją zlizały z ziemi?) no i boję się teraz bo zrobiły to w nocy, ja nawet nie usłyszałam. A rano jak weszłam do kuchni to pełno bardzo drobniutkiego szkła leżało na ziemi i sucha plama po herbacie :(... Godzinę sprzątania i odkurzania bo szkło rozprysnęło się dosłownie wszędzie... Potem przypaliłam kolację bo nie słyszałam alarmu :(... A na koniec jak wyszłam z psem koleżanki na spacer (dużym psem) to zaczęło padać, trochę błyskać i grzmieć... myślałam że zaraz zaciągnie mnie gdzieś do rowu tak się bał każdego grzmotu :/.... Ledwo skończyliśmy spacer, zostawiłam psa u właścicieli, to deszcz przestał padać, nie zagrzmiało już więcej ani nie błysnęło :). Z tego ostatniego się pośmiałam... Przemoczona wróciłam do domu a kicie tylko obserwowały i obwąchiwały nowe zapachy :)...
Na tym kończę. Nie wiem kiedy znowu znajdę czas żeby coś napisać.
Pozdrawiam Wszystkich Serdecznie :).

: 15 maja 2012, 00:31
autor: Bartolka
Współczuję bardzo odejścia Dziadka :hug: Trudne chwilę za Tobą Elwiro...
Napisz choć parę słów czasem :-) Wytul kolorowe trio :kotek: :kotek: :kotek:

: 15 maja 2012, 07:20
autor: manita
Elwira :hug: