atomeria pisze:Czytałam przed snem o tych larwach, a potem miałam straszne sny, śniło mi się że i u mnie były pchły <strach> Jakby tych lamblii było mi mało.
Komunikacjo, obstawiałabym, że te larwy to pchle, jak są pchły, to gdzieś też muszą być ich jaja i larwy, bo taki ich cykl życiowy, na tę fazę życia wybrały sobie łóżko, bo z tego co rozumiem nie jest często używane.
To że Puchaty ma pchły, nie znaczy, że wewnętrznie też jest zarobaczony, tym bardziej, że go przecież regularnie odrobaczasz. Najlepiej zbadaj mu kupala pod kątem pasożytów wewnętrznych, bez potrzeby dodatkowo nie ma co go odrobaczać.
Patrzyłam na necie jak wyglądają larwy pchle,kolor,wygląd itp.....nie da się pomylić,to larwy pchły...
Ale wydaje się,że chyba zdławiliśmy hodowle w zarodku....ten środek jest super,wszystko powybijał...odkąd nim popsikaliśmy,wszystko wyprałam w wysokiej temperaturze to w domu nie pokazała się ani jedna larwa ani jedna pchła.
Larwy zalęgły się na łóżku ponieważ było zakryte,nie używane i miały i ciepło i ciemno i żywiciela jak się już zmienią....Z latarką sprawdzałam każdą poduszkę,każdą kołdrę,i inne rzeczy w tamtym pokoju(w innych pokojach jest czysto choć też profilaktycznie zabezpieczylismy,psikaliśmy i praliśmy rzeczy)...larwy znalazłam dokładnie w kąbce na łóżku,zwykła gąbka gruba jako materac na stelarzu łóżkowym,te gadziny się zadomowiły w otworkach gąbki i trzeba było spryskiwać gąbkę 3 razy aby mieć pewnosć,ze sie jakieś nie uchowały...z pokoju nadal nikt nie korzysta,tylko każdego dnia robię tam rewizję...grzejnik zakręcony bo wiadomo,pchły lubią ciepełko i jest chłodno tam...póki co,czysto ale wolę jeszcze odczekać...
Puchaty dokładnie oglądany,nie ma ani jednej pchły.uffff......ale zostało na nim dużo odchodów,jaj pewnie też.Zamówiłam na necie specjalny grzebień dla kotów do wyczesywania pcheł i może uda mi się też wyczesać te kupsztale pozostałe przy skórze.....
A na dniach Puchacz będzie oddany pod opiekę fryzjera,który skróci mu sierść tak,aby można było mieć w ryzach dalsze rozmnażanie się pcheł...