kosanna pisze: (...) jeśli już porównywać ludzi do kotów, albo koty do ludzi, które się do siebie upodabniają, to dla mnie najbardziej "podobna" do Dorszki jest właśnie ta kocica!
Dziękuję bardzo, to ja taka groźna w spojrzeniu jestem, zawziętość i upór jak malowane <diabeł>
Z brakiem urody akurat się zgadzam <lol>
Ja lubię to zdjęcie, pokazuje naturę mojej Brzydalki jak żadne inne. Negra jest jak na razie dla mnie zupełnie nieodgadniona, jeśli chodzi o charakter, temperament. Prawdziwa zagadka.
Niri jest prawdziwym trzpiotem. Ona pierwsza wdrapywała się na kolana, ona pierwsza mruczała. Kiedy się zapomni, obudzi i zobaczy, że nikogo nie ma obok, od razu z przerażeniem w głosie płacze "Zgubiłam się!!!", wystarczy ją zawołać, i przybiega z radosnym mruczeniem i przytula się, jakby chciała powiedzieć "Jakie szczęście...". Ale też z niej największa łobuziara, dokazuje bez przerwy, jest stale gotowa do zapasów z najcięższymi gabarytami z miotu, po prostu nie ma zmiłuj.
Neo jest tuż za, a jeśli chodzi o wchodzenie na kolana, to chyba jeszcze ją prześciga, jako pierwszy odkrył kolana jako miejscówkę do spania po męczących gonitwach. Też już przybiega na zawołanie z radośnie zadartym ogonkiem, zagląda z miłosnym spojrzeniem do wszystkiego, co mam na talerzu, odkrył gdzie trzymam puszki, i jak tylko wchodzę do pokoju, z zapałem mnie do nich prowadzi <lol>
Nobel - no ten to przyprawia mnie o zawał, on jest najsprytniejszy <lol> On obserwuje, jak wchodzę do pokoju - jeśli coś niosę, natychmiast jak torpeda wbiega mi pod nogi, i podskakuje , "daj, daj, daaaaaj!!!!" i tak biega, dopóki nie odstawię talerza - jeśli na podłodze, to radośnie wbiega i na talerz, jeśli jeszcze pusty, i za mną do puszeczek (bo jak mięso, to talerz wjeżdża pełny), a jak pełny, to z przednimi łapami do obiadu wkracza. Jeśli postawię talerz na stole, siada naprzeciwko z zwiedzioną miną i pracuje nad moim poczuciem winy, że ja to już jem, a on jeszcze nie. Pełne wyrzutu spojrzenie jest niezależne od stopnia napełnienia jego własnego brzucha, nawet zataczający się Nobel po właśnie wciągniętym posiłku będzie na mnie patrzył z zawiścią, jeśli ośmielę się przy nim jeść <lol>
U Negito właśnie otworzyło się "okno", odwraca już miłośnie głowę, przychodzi, ale jeszcze nieśmiało, zagląda do rąk, trochę jeszcze ostrożnie się z nimi obchodzi, ale już się tuli, najpóźniej zaczął jeść mięcho, a najwcześniej suche - rzecz absolutnie niespodziewana u rudych urodzonych w mojej hodowli <lol>
Natomiast Negra jest zagadką. Ze wszystkim była zapóźniona - najpóźniej zaczęła chodzić, długo też chodziła bardzo niezdarnie. Najpóźniej włączył jej się system monitorowania otoczenia, zaczęła się bardziej nieufnie rozglądać dookoła siebie, gdy inne kociaki miały już tę fazę za sobą. Jeszcze kilka dni temu ona jedyna w ogóle nie podchodziła do nikogo tak sama z siebie, bez oporów pozwalała się brać na ręce, nie napinała się, rozglądała z wysokości dookoła, ale nie było tego "czegoś". Dopiero dwa dni temu po raz pierwszy odwróciła głowę za głaszczącą ręką, gdy zrobiłam przerwę. Dziś po raz pierwszy zupełnie z własnej woli przyszła i ułożyła się na Bohdana piersi. Oczywiście bawić się bawi, tutaj w żaden sposób nie odstaje, ale w kontakcie jest wymagająca <lol>
