Strona 7 z 15

: 25 paź 2012, 17:46
autor: margita
będzie dobrze ... trzymamy kciuki ... :-)

: 25 paź 2012, 17:49
autor: Audrey
Trzymam mocno kciuki za kiciunię.

: 25 paź 2012, 17:59
autor: fiszunia
To my dodamy jeszcze fotencje, póki kicia przytomna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mam nadzieję, że Was nie zanudzę fotkami ale teraz aparat ciągle pod ręką i tak jakoś samo się foci :->

: 25 paź 2012, 18:02
autor: margita
fajne ma oczy i spojrzenie ... <zakochana>

: 26 paź 2012, 13:05
autor: fiszunia
Kicia już po zabiegu, właśnie się wybudza. Byłam przerażona, pod narkozą wyglądała jakby umarła ;-( Na szczęście udało się uratować kieł, więc został porządnie obczyszczony, jest teraz trochę krótszy ale jest :) Obczyscił jej wet wszystkie zęby, ma białe teraz jak malutkie kociaczki ;)

Dziękuję wszystkim za kciuki.

Stres ciągle mnie trzyma, jak już się całkiem wybudzi to mi ulży.

: 26 paź 2012, 13:07
autor: Miss_Monroe
Super, że zabiegł się udał i kieł został ostatecznie uratowany :-) Nie martw się, dziś wieczorem albo jutro kicia będzie szalała jakby nigdy nic ;-))

: 26 paź 2012, 13:41
autor: asiak
No to już po strachu :ok:

: 26 paź 2012, 18:14
autor: margita
no to dobre wieści ... <tańczy>

: 26 paź 2012, 22:53
autor: fiszunia
Cały dzień trzymał mnie ogromny stres.

Ślęczałam najpierw nad transporterkiem w którym wyglądała jak nieżywa ;-( Odebrałam ją o 12.30. Oczy otwarte, język wywalony, widok okropny. Zaczęła ruszać łapką koło 14, a o 15 nastraszyła mnie nie na żarty, pisk straszny całą zaczęło nią telepać, wpadłam w panikę. Zaczęła okropnie zwracać, ja tel do weta od razu. Uspokoił mnie, że może się tak dziać, jeśli np jadła coś w nocy,ale miski miała puste <shock>. Upaćkała się cała w tym, cała mordka, ja oczywiście z płaczem (miałam wyrzuty, że jej ten los zgotowałam). Umyłam ją tak delikatnie taką nieprzytomną, bo po tym wszystkim padła jak przecinak, tylko po ruszającym brzuszku wiedziałam, że żyje. Dopiero o 17stej zaczęła czołgać się do swojej budki na parterze (gdzie nigdy nie siedzi <shock> ). Wlazła tylko głowa, reszta bez żadnych ruchów wystawała jak rozjechana żaba poza domkiem. Potem czołgała się do toalety. Musiałam wyjść dosłownie na 5 minut, wracam a ona wdrapała się jakoś na walizkę męża i zaczęła znowu zwracać, więc znowu mycie pysia i łapek ;-( Dopiero teraz chodzi ale zatacza się. Ale ulzyło mi kiedy wyszła z budki i kołysząc się wskoczyła do mnie na łózko ostatkiem sił i wtuliła w brzuszek <zakochana> Chyba nie ma do mnie żalu o to wszystko, myślałam, że będzie obrażona.

Stres miałam okropny z tym napadem zwracania, bardzo dużo zwróciła. ;-(

Właśnie się głasiamy :kotek:

: 26 paź 2012, 22:57
autor: Becia
<ok> za szybki powrót do siebie <ok> <ok>