No niezła bitwa. Gratuluję cierpliwości
Nauka Tośka chodzenia na szelkach dopiero przede mną... wszystko mieliśmy zacząć już w zeszłym tygodniu.. tylko się okazało, że pan w sklepie sprzedał mi złe szelki. Za małe nawet na mojego 3,5 miesięcznego kociaka.. więc czeka mnie nowy wydatek.
Już wiem, że nie pójdzie mi łatwo to całe szelkowanie, ale dzięki Twojej historii nie będę się poddawać.
Pozdrowienia i czekamy z Tośkiem na dalszy ciąg opowieści.
Stoczyłam podobną walkę z Bono, który nigdy nie drapał, ale za to gryzie, jeśli ktoś próbuje mu założyć uprząż Ostatecznie jestem w stanie to zrobić, ale ze spacerem to już gorzej - to kot prowadzi mnie, a nie ja jego. Niechby i sobie prowadził, co tam, ale on mnie ciąga po krzakach i jakichś zaroślach. A ludzie myślą, że jestem jakimś złodziejem albo będę grzebać w śmietniku (bo kota nie widać, a mnie owszem <diabeł> ).
Małgorzata pisze:Stoczyłam podobną walkę z Bono, który nigdy nie drapał, ale za to gryzie, jeśli ktoś próbuje mu założyć uprząż Ostatecznie jestem w stanie to zrobić, ale ze spacerem to już gorzej - to kot prowadzi mnie, a nie ja jego. Niechby i sobie prowadził, co tam, ale on mnie ciąga po krzakach i jakichś zaroślach. A ludzie myślą, że jestem jakimś złodziejem albo będę grzebać w śmietniku (bo kota nie widać, a mnie owszem <diabeł> ).
<lol> Małgosia, wyobraziłam to sobie sorry <offtopic>
Małgorzata pisze:Stoczyłam podobną walkę z Bono, który nigdy nie drapał, ale za to gryzie, jeśli ktoś próbuje mu założyć uprząż Ostatecznie jestem w stanie to zrobić, ale ze spacerem to już gorzej - to kot prowadzi mnie, a nie ja jego. Niechby i sobie prowadził, co tam, ale on mnie ciąga po krzakach i jakichś zaroślach. A ludzie myślą, że jestem jakimś złodziejem albo będę grzebać w śmietniku (bo kota nie widać, a mnie owszem <diabeł> ).
<lol> Małgosia, wyobraziłam to sobie sorry <offtopic>