dziekuje za komplementy w imieniu maleństwa ;))
dziś zostawiliśmy je same na pare godzin, jak wróciliśmy obie spały w szafie przesuwnej, do której oczywiście włamała się łapką Czuczu ;)
Najgorzej jest wieczorem i rano, Czuczu gania Hanię, mała co prawda oddaje, ale gabarytowo choćby przegrywa, czasem wygląda to jak zapasy z gryzieniem, nie wiem, czy dać im się dotrzeć, czy za każdym razem starać się je rozdzielić i - przemawiać do Czuczu, że nie wolno? Mała sama szuka Czuczu nawet po tych atakach, choć suma sumarum kończy się to uciekającą małą i goniącą ją i dopadającą Czuczu

Potem pół dnia potrafią koło siebie egzystować, nie bawią się razem czy nie leżą, póki co.
Garść fotek naszych futer :
