Strona 56 z 82

: 29 paź 2012, 17:31
autor: kosanna
Dziewczyny on by został na dłużej, bo ja go bardzo, bardzo chciałam (bardziej od Meg ;-)) :-) ) i też myślę że by się zaaklimatyzował. Tylko: nie było drugiej kuwety, bo rodzina czując pismo nosem nie przywiozła jej z działki, chociaż dzwoniłam i prosiłam. Taki sabotaż! No i Meg jest jednak trochę nieprzewidywalna, a to był duży niewykastrowany kot. Jak by doszło między nimi do jakiś porachunków, to ja bym ich nie rozdzieliła. Muszę się chyba zaopatrzyć w jakieś rękawice odpowiednie (nie wiem dlaczego zawsze zakładam jakieś czarne scenariusze) ;-)) Zresztą znajoma doszła do wniosku, obserwując zachowanie kotów przez cztery godziny, że Meg jest jeszcze nie gotowa na "tyle nowego kota w domu" ;-)) :-) A ja się na tym za bardzo nie znam. Franek odwiedzi Meg pewnie jeszcze niejeden raz (jutro jadę sama po kuwetę) w ramach socjalizacji, a jak zostanie wykastrowany to może zostanie. Mnie się on bardzo podoba, chociaż w skrytości ducha marzę także o malutkiej, puchatej kulce z hodowli, na dodatek brytyjskiej kulce! Dzięki za miłe słowa i cieszę się bardzo, że Wam poprawiłam humory!
A jak ujrzałam Meg na stronie hodowli to faktycznie przepadłam, chociaż uważałam wcześniej, że PSY są fajniejsze od kotów, w życiu nie kupię żadnego kota jak jest tyle kocich bied w schroniskach, brytyjczyki to zaraz po persach najbrzydsza rasa na świecie z tą spłaszczoną mordką itp. itd. I proszę ujrzałam Meg i wszystkie wcześniejsze przekonania rozpłynęły się we mgle, gdy ujrzałam SWOJEGO SIERŚCIUCHA! <serce> :kotek:
Ps. Moja droga "dojrzewania" do drugiego kota jest co prawda długa i kręta, ale wiem już na 100%, że Meg będzie miała towarzysza. W końcu co dwa koty to nie jeden! :-D
Ps. Soniu zgadzam się z Tobą, żeby w ogóle o jakiejś przyjaźni mogła być mowa on powinien zostać przynajmniej przez miesiąc. Jak zostanie wykastrowany to właśnie tak będzie... Franek ma świetny charakter, już dawno nie widziałam tak proludzkiego, prokociego kota z taką ilością energii. Coś niesamowitego!

: 29 paź 2012, 17:45
autor: margita
fajna relacja ... <mrgreen> Meg zachowała się jak na jedynaczkę przystało ... <lol>

: 29 paź 2012, 20:26
autor: ania1978
Kosanno świetnie piszesz o swojej przyjazni z Meg, od razu weselej mi się robi jak poczytam sobie wątek Meguni <zakochana> Pisz dużo i często i wstawiaj dużo zdjęć Kocinki :-) Meg ma słodkie oczyska <serce>

: 30 paź 2012, 12:33
autor: Kamiko
To kiedy będzie emitowany "Franek poskramiacz II" :-D

Meg we dwoje jest fajniej , słowo harcerza i dwa palce w serce <mrgreen>

: 01 lis 2012, 11:20
autor: kosanna
Nie chcę pisać na stronie Yamahy, żeby nie zaśmiecać wątku jej kota (pozaśmiecam troszkę wątek Meg), ale za bardzo nie wiem gdzie to napisać, a muszę jeszcze jedną rzecz wyjaśnić. Czy mogłabym Cię prosić Dorszko, abyś na przyszłośc gdyby Ci się zdarzyło odnosić do moich wypowiedzi cytowała je w całości, a nie wyrzucała połowę z środka i doklejała ostatanie zdanie? Wielu osobom nie chce się czytać oryginału i myślą, że ostatnie moje zdanie odnosi się do nie przejmowania się tym, że obce koty wylizują innym uszy, czego ja oczywiście w ORYGINALNYM poście nie napisałam. Zaręczam wszystkiem, że bardzo bym się tym przejęła, starałabym się nawet do tego nie dopuścić! <mrgreen> Tak, że wracając do tego "wywalnia z środka", to tak się nie robi, bo w ten sposób wyrywa się zdanie z kontekstu i nim manipuluje. Pracuję w mediach więc wiem np. jeśli ktoś udziela jakiejś wypowiedzi to raczej nie powinno się "sklejać się pierwszej części z drugą, tylko dawać w całości". To tak w uproszczeniu. Ty masz Dorszko tutaj duży autorytet, więc ludzie nie czytają w całości moje wypowiedzi, tylko ten wyrwany z kontekstu fragment. Oczywiście nie posądzam Cię o żadne złe intencje. Pewnie sama nie doczytałaś i dokonałaś skrótu myślowego (pewnie stąd ta cała " afera", ale tak na przyszłość jak się kogoś cytuje, to nie wyrzuca się z środka zdania, żeby potem skleić z końcem wypowiedzi). Pozdrawiam serdecznie. :-D <serce>
Ps. Obiecuje, że nie wrócę do tego tematu. To jest wątek Meg i jej go oddaję. Meg Was pozdrawia, bo mogę zacytować za Yamahą (bardzo mi się to u niej podoba), że Meg także nie odpowiada za wygłupy swojej pani! ;-)) :-)

: 01 lis 2012, 15:18
autor: Miss_Monroe
Kosanno, Pani Dorota jest ostatnia osoba, która manipulowalaby czyjakolwiek wypowiedzią. Ja przeczytałam cała Twoja wypowiedz i uwazam,nie powinnas pisać,ze zareczasz, ze wszystkie dzikie koty boja sie ludzi bo to nie jest prawda. Rownież to, ze dobrze aby Missy jak to napisałas "mogła nawiązać relacje z innymi kotami". Przede wszystkim należy myśleć o bezpieczeństwie swojego podopiecznego a nie o nawiazywaniu przez niego kontaktu z obcym i chorym (bo nie można tego wykluczyć) kotem bo przecież jest to niebezpieczne.

: 01 lis 2012, 16:40
autor: Izabela AD
Kosanna pozdrawiamy serdecznie :redrose:

: 01 lis 2012, 22:16
autor: Kamiko
Jak Meg , nie przeszukuje domu w poszukiwaniu Franka ? :-)

: 02 lis 2012, 08:04
autor: kosanna
Miss Monroe pozwól, że ja jednak (tak jak obiecałam) nie będę się dalej tłumaczyć, z tego, że nie jestem wielbłądem. Nie jestem! Musisz uwierzyć mi na słowo. <mrgreen>
Opowiem natomiast historię: Wczoraj zanim pojechaliśmy na groby odwiedziłam ciotkę. Zaparkowaliśmy na chodniku przed jej domem. Po chodniku szedł jakiś mężczyzna zataczając się i puszczając pod naszym adresem z odległości kilkunastu metrów jakieś przekleństwa. Intuicyjnie się go baliśmy, mógł złamać lusterka w samochodzie, pourywać wycieraczki, albo coś w tym stylu, więc czym prędzej wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy na plac, od czasu do czasu oglądając się za siebie. Mój tata chciał mu coś powiedzieć, ale go powstrzymaliśmy. Gdy wróciłam okazało się, że mam przebite opony. Co się okazało? Pana wypuścili z więzienia, jest recydywistą mieszka na tej ulicy, chodzi z nożem i od czasu do czasu wycina jakiś numer w tym stylu. Dziękuję Bogu, że mój ojciec nie odpowiadał na jego zaczepki. I tak się dzieje, że życie od czasu do czasu przywraca wszystkiemu właściwe proporcje. W tym świetle dyskusja, co ktoś powiedział na forum kocim, i co ja na tym forum odpowiedziałam wydaje się śmieszna. Kogo to tak naprawdę obchodzi? Nikogo. Czy to jest w ogóle ważne? Nie. <aniołek>
Tak, że dziękuję Izie i Kamiko, że przekierowały dyskusje na właściwe tory! <pokłon> Moje ulubione zresztą o kochanej <serce> Meg!
Kamiko, skąd wiesz, że Meg szukała Franka?! Żartuję oczywiście: prowadzisz hodowlę, więc doskonale się orientujesz, że... tak dokładnie było! Dla mnie natomiast to był szok i muszę przyznać, że byłam bardzo zdziwiona jak po wyjęciu ulubionej zabawki Meg wędki z piórkami (która okazała się być także ulubioną zabawką Franka) Meg zamiast się nią bawić to z pozycji „relaks” zrobiła pozycję „baczność”. Zaczęła obwąchiwać zabawkę i natychmiast ruszyła na zwiad, czyli obszukała wszystkie kolejne miejsca, w których bawił się Franek, a na samym końcu weszła do wersalki, żeby sprawdzić czy, aby go tam naprawdę nie ma! Dopiero potem zaczęła się bawić! Teraz resztki zapachu kocura musiały ulecieć, bo Meg już go nie poszukuje. Ja natomiast przywiozłam z działki kuwetę, więc może już niedługo zdam Wam relację jak to koty... wylizują sobie uszy. ;-)) :-) Dobra, dobra już nie żartuję! W każdym razie chciałabym żeby się bardzo polubiły. A nawet jak będzie tak jak u kotów Soni (czyli będą jak stare, dobre małżeństwo), bardziej obok siebie niż w jednym łóżku (czytaj: legowisku) ;-)) :-) i tak będzie fajnie...

: 02 lis 2012, 08:18
autor: yamaha
<tańczy> ja juz si enie moge nowych opowiesci doczekac.
Bo "swiat wg Meg" jest bardzo wesoly ;-))