Było cudnie :-)
Byliśmy na głębokiej wsi pod Nałęczowem.Co ja się nasłuchałam od babci o moim kocie to głowa mała. Najpierw jak przyjechaliśmy to było komisyjne oglądanie kota. Spodobał się nie powiem, że nie ale najpierw jednak było, że za duży później, że za gruby a najgorszy lament to był jak wyszło , że to kobita a w dodatku wysterylizowana.Się nasłuchałam , że hej.Nic to byłam na to przygotowana
Było piękne słoneczko więc ja Pufkę na smycz i na spacer po ogrodzie.Nasłuchałam się , że mi odbiło , że kota na smyczy tak męczę.Tłumaczyłam , że teren nowy nieogrodzony w dodatku dom przy ulicy nawet rozrysowałam wizję nieszczęść jakie czekają na Pufkę jak ją puszczę samopas. Nic to nie pomogło- trudno pomyślałam sobie , że pogadać muszą w sumie i tak zrobię co uważam za słuszne. Wylegiwałyśmy się z Pufką na trawie całe 3 dni ee tzn ja na kocyku a Pufa pod kocykiem. Aparatu nie wzięłam więc fotek nie ma


