Manfred
-
Ardnaskela
- Posty: 27
- Rejestracja: 17 lut 2011, 22:43
- Gosia i Ira
- Hodowca
- Posty: 1683
- Rejestracja: 25 lis 2008, 11:49
- Kontakt:
-
Ardnaskela
- Posty: 27
- Rejestracja: 17 lut 2011, 22:43
Dzięki Dziewczyny, uwielbiam tych moich Łobuzów:)
Ostatnio Bazyl bardzo nam się pochorował, mieliśmy 4 dni z zycia wyjęte
Zaczął wymiotować w niedzielę wieczorem, w poniedziałek po południu poszłam z nim do weterynarza. Weterynarz powiedział, że kot jest żywy reaguje na bodźce zewnętrzne i wygląda na to, że musiał się zakłaczyć. Wstrzyknął do pyszczka olej parafinowy i kazał dzwonić jakby poczuł się gorzej. Wieczorem Młody zaczał bardzo czesto wymiotować żółcią, był tak wyczerpany, że wywracał się na boki i nie mógł wstać. Ja oczywiscie płakałam jak bóbr, a mój Piter zadzwonił o 1 w nocy do weterynarza. Weterynarz kazał nam pakowac kota i przyjechać do ganinetu, podał mu kroplówkę oraz antybiotyk, a z rana kazał iśc na usg oraz rtg.
Rano poczłapaliśmy na Akademię Przyrodniczą na wydział weterynarii, zrobilismy badania i okazało się , że nic nie widać... Kot oczywiście osowiały, wymiotujący od czasu do czasu, a ja przerażona.
Pod wieczór udaliśmy sie do naszego kochanego weta, który podał kolejną dawkę antybiotyku, obejrzał kiciaka i kazał czekać na kupkę. Wet stwierdził, że Młody musiał się zakłaczyć. Następny dzień minał nam na czekaniu na kupinę, ale jak na złość nic w kuwecie nie było... (Manfreda zwieźliśmy do mojej Mam) Dopiero następnaego dnia (czwartek rano) kupa łaskawie się pojawiła
A Pan Kot zaczał zachowywać się jak na Bazyla przystało 
Chciałabym polecić Wam naszego weterynarza Pana dr n. wet. Tomasz Szczypka z lecznicy Chiros we Wrocławiu.
Widać, że Pan doktor kocha i szanuje zwierzęta. Co prawda dość długo trzeba się nastać w kolejce, żeby zostać przyjętym, ale wynika to z tego, że Pan Tomasz bardzo chetnie i wyczerpująco odpowiada na wszytskie pytania
Bez problemów przyjął nas w nocy, sam telefonował na Akdemię Przyrodniczą do lekarza, który robił usg i rtg Bazylowi i wypytał się o wszystko (ujął mnie tym bardzo)
Nie wspomnę już o tym, że rozmawia z kotami (!!!)- wydaje dziwne dźwięki, a mój Bazyl mu odpowiadał
Cenowo róznież jest baaaardzo przystępny, a nawet śmiem powiedzieć, że za tani.
Za wizyty (nocną + następny dzień) dwie dawki antybiotyku, kroplówkę, karmę suchą RC Veterinary (500g) + 5 saszetek mokrej RCV zapłaciliśmy 90zł!! Z butów mnie wyrwało jak usłyszaałam tą cenę, zaproponowałm większą kwotę. Oczywiście lekarz się nie zgodził, próbowałam go przekonać, żeby kupil za resztę karmę dla zwierząt (lekarz za darmo leczy i sterylizuje znalezione koty i psy, jak róznież dokarmia bezdomne kociaki), ale niestety nie podziałało. Nastepnego dnia sama zawiozłam worek suchej karmy dla kotów i karton mokrej
Ostatnio Bazyl bardzo nam się pochorował, mieliśmy 4 dni z zycia wyjęte
Zaczął wymiotować w niedzielę wieczorem, w poniedziałek po południu poszłam z nim do weterynarza. Weterynarz powiedział, że kot jest żywy reaguje na bodźce zewnętrzne i wygląda na to, że musiał się zakłaczyć. Wstrzyknął do pyszczka olej parafinowy i kazał dzwonić jakby poczuł się gorzej. Wieczorem Młody zaczał bardzo czesto wymiotować żółcią, był tak wyczerpany, że wywracał się na boki i nie mógł wstać. Ja oczywiscie płakałam jak bóbr, a mój Piter zadzwonił o 1 w nocy do weterynarza. Weterynarz kazał nam pakowac kota i przyjechać do ganinetu, podał mu kroplówkę oraz antybiotyk, a z rana kazał iśc na usg oraz rtg.
Rano poczłapaliśmy na Akademię Przyrodniczą na wydział weterynarii, zrobilismy badania i okazało się , że nic nie widać... Kot oczywiście osowiały, wymiotujący od czasu do czasu, a ja przerażona.
Pod wieczór udaliśmy sie do naszego kochanego weta, który podał kolejną dawkę antybiotyku, obejrzał kiciaka i kazał czekać na kupkę. Wet stwierdził, że Młody musiał się zakłaczyć. Następny dzień minał nam na czekaniu na kupinę, ale jak na złość nic w kuwecie nie było... (Manfreda zwieźliśmy do mojej Mam) Dopiero następnaego dnia (czwartek rano) kupa łaskawie się pojawiła
Chciałabym polecić Wam naszego weterynarza Pana dr n. wet. Tomasz Szczypka z lecznicy Chiros we Wrocławiu.
Widać, że Pan doktor kocha i szanuje zwierzęta. Co prawda dość długo trzeba się nastać w kolejce, żeby zostać przyjętym, ale wynika to z tego, że Pan Tomasz bardzo chetnie i wyczerpująco odpowiada na wszytskie pytania
Bez problemów przyjął nas w nocy, sam telefonował na Akdemię Przyrodniczą do lekarza, który robił usg i rtg Bazylowi i wypytał się o wszystko (ujął mnie tym bardzo)
Nie wspomnę już o tym, że rozmawia z kotami (!!!)- wydaje dziwne dźwięki, a mój Bazyl mu odpowiadał
Cenowo róznież jest baaaardzo przystępny, a nawet śmiem powiedzieć, że za tani.
Za wizyty (nocną + następny dzień) dwie dawki antybiotyku, kroplówkę, karmę suchą RC Veterinary (500g) + 5 saszetek mokrej RCV zapłaciliśmy 90zł!! Z butów mnie wyrwało jak usłyszaałam tą cenę, zaproponowałm większą kwotę. Oczywiście lekarz się nie zgodził, próbowałam go przekonać, żeby kupil za resztę karmę dla zwierząt (lekarz za darmo leczy i sterylizuje znalezione koty i psy, jak róznież dokarmia bezdomne kociaki), ale niestety nie podziałało. Nastepnego dnia sama zawiozłam worek suchej karmy dla kotów i karton mokrej
- tymabri
- Hodowca
- Posty: 1135
- Rejestracja: 18 paź 2010, 19:18
- Hodowla: Tymabri*PL
- Kontakt:
-
Ardnaskela
- Posty: 27
- Rejestracja: 17 lut 2011, 22:43

