Strona 5 z 10

: 22 kwie 2010, 01:35
autor: Dorszka
Miło patrzeć na kocią przyjaźń :)

Głaski dla Lunki, żeby szybko przeszły wszystkie kastracyjne doznania :kotek: Nie bójcie się, będzie dobrze :)

: 22 kwie 2010, 05:27
autor: kasia z gdyni
Piękne koteczki :kotek: <ok>

: 22 kwie 2010, 10:12
autor: Kamiko
Jednak koty to mają super w domach gdzie są dzieci,
tyle sprzętów i zabawek pod łapą :-D

: 22 kwie 2010, 10:38
autor: Sara
Kamiko pisze:Jednak koty to mają super w domach gdzie są dzieci,
tyle sprzętów i zabawek pod łapą :-D
o tak.... wózek, fotelik, łóżeczko, wózki dla lalek, piłki etc.
nie trzeba już kupować typowo kocich myszek :-)


kociaki śliczne. trzymamy kciuki za udaną sterylkę :kotek:

: 30 maja 2010, 10:36
autor: pablo33
W życiu naszych kotków dużo się zmieniło, obydwa przeszeszły już zabiegi sterelizacji, zniosły to dzielnie, minął już miesiąc i chyba już o wszystkim zapomniały, wszystko odbyło sie bez komplikacji.


- tutaj kotki po zabiegu odpoczywają:

Obrazek

Obrazek

i kilka zdjęć takich sobie,

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Obrazek
Obrazek

: 30 maja 2010, 10:45
autor: martha
Ślicznie kotki rosną :kotek:

: 30 maja 2010, 10:47
autor: pablo33
Zapomniałem, kotek oczywiście miał kastracje!!!

: 30 maja 2010, 10:59
autor: jasminka
Bardzo ładne zdjęcie te z trzema kotkami w oknie ;-))

: 30 maja 2010, 13:30
autor: maga
Śliczne kociska, bardzo ładnie rosną :-)

Tragedia w naszej kociej rodzinie

: 24 sie 2010, 20:05
autor: pablo33
Dzisiejszy dzień na długo pozostanie w naszych sercach, "odeszła na wieki" nasza Lunka ukochana, nic nie zapowiadała tragedii, w południe wybraliśmy się z naszymi kotkami Luna i Kinajem do weta na odrobaczanie i ogólne przebadanie kotkow,podczas wizyty po zbadaniu Kinaja i odrobaczniu przyszedł czas na Luna- po zważeniu jej nagle zaczeła sie ona dziwnie zachowywać, najpierw zrbiła się sztywna, póżnie dostała jakiś drgawek, zaczeła się jej agonia, nasz weterynarz zdziwiony cała sytuacją rozpoczął reanimację i próby jej uratowania-niestety po 20 minutach nie dał już rady(gdzie nawet prowadził jej sztuczne oddychanie)- cala ta sytuacja wyglądała dziwnie i strasznie.Na domiar złego poczatek całej sytuacji ogladała moja żona i córcia( po chwili wygoniłem je na korytarz).Lekarz nie mógł stwierdzić co bylo przyrzyną jej śmierci, kotka była zdrowa, żywa, czekam do jutra na sekcje zwłok. Żona płacze, dzieciak ciągle ze łzami w oczach pyta o Lunkę, mi samemu łzy się do tej pory kręcą w oczach-czujemy się jakbyśmy stracili członka rodziny. No i Kinaj chodzi teraz po mieszkaniu i szuka ciągle czegoś, też zapewne odczuwa brak Luny.