Kociątko nakarmione, wymiziane no i wypadałoby iść spać ale nie... Teoś godzina 23.00 i ma „wścieka” lata jak opętany z pokoju do pokoju wydając dźwięki coś w stylu „wrrrauuu” ten odgłos kojarzy mi się z naszym ludzkim „juhuuu”

Niech biega, jutro sobota mam zamiar pospać…
Pokażę co skłania Teosia do wykonywania "kuchennych akrobacji"
Ooo tak…, stamtąd będę miał wszystko pod kontrolą…Tylko zaraz… jak ja mam się tam wdrapać ??

Tędy…?? Hmm … nie umim jeszcze tak wysoko skakać…

Ooo może tędy?? Nie, tu też się nie uda …

Może jak wejdę na tosterek i troszkę podskoczę ??

Nie, no nie … bez sensu … Pańciuuuu!!!!! Po tosterku też nie dam rady, podsadź mi dupeczkę…proszeeeee...Niee? Nie podsadzisz?

Hmmm ... z czajnika to ja dał bym radę ale za daleko stoi … poczekam, może panciorek mnie podsadzi??

Ty?? Teraz do minie Teosiuuu?? Phii...
