Strona 5 z 316

: 15 lis 2009, 23:42
autor: Dorszka
Trzymam kciuki za Ozziego mocno zaciśnięte :kotek:

: 16 lis 2009, 18:32
autor: mimbla
Z tego całego zamieszania wokół pobierania krwi najgorsza byla 12-to godzinna przerwa w dostawie karmy do miseczki... Ozzy rano podgryzał wszystko co się da, wyciągnęłam mu z paszczy sznurówkę od moich ulubionych Pumek- na szczęscie jest nietknięta. Nie udało się natomiast uratować kabelka od myszy laptopowej... Ciężko jest mi bez niej teraz przeglądać forum...
Ozzy nawet nie pisnął przy goleniu lapki maszynką [nie znosi wszelkich brzęczących urządzeń z odkurzaczem na czele] i dziarsko zniósł kłucie. Nawet przez chwilę myślałam, że zemdlał, tak sie zrelaksował :P Potem nie miał najmniejszej ochoty wracać do domu, tylko pozwalał się karmić pani wet jakimiś wyjątkowo nieładnie pachnącymi krokiecikami RoyalCanina... Pewnie- nie ma co wracać do domu, w którym pusta miseczka i okropny Stwór nie pozwalający pić wody z akwarium i wspinać się na blat w kuchni... A pani wet karmi, głaszcze, pozwala wszedzie włazić i się zachwyca jaki kotek fajny...
Po zdjęciu opartunku Ozz znielubił mnie jeszcze bardziej, na szczęscie sympatia wróciła wraz z kocim kabanosikiem :D Przekupna bestia!

Wyniki i początek leczenia w środę.

: 16 lis 2009, 18:42
autor: basienka
Fajnie, że kiciuś taki wyluzowany był.
Często chyba tak jest, że właściciele przeżywają wszystko o wiele bardziej niż same futerka.
Dużo dużo głasków dla dzielnego ozziego :kotek: :kotek: :kotek:

: 17 lis 2009, 08:36
autor: kizior
mimbla pisze:Z tego całego zamieszania wokół pobierania krwi najgorsza byla 12-to godzinna przerwa w dostawie karmy do miseczki...
a patrzył się wzrokiem smutnym i nieszczęśliwym, że pańcia okrutna i kotka głodzi??

:kotek:

: 17 lis 2009, 10:17
autor: Pola
No to trzymam kciuki za zdrówko Ozziego :)

: 17 lis 2009, 19:57
autor: mimbla
kizior pisze: a patrzył się wzrokiem smutnym i nieszczęśliwym, że pańcia okrutna i kotka głodzi??

:kotek:
Ojej, i to popiskiwanie "resztkami sił" jakie mu zostały...
Naprawdę, mógłby dostać rólke w Klanie... Takiej gry na emocjach to pewnie uczyli go w Peru na kursach dla aktorów oper mydlanych... Tylko hodowca mi się nie przyznał, że go tam posyłali...

: 18 lis 2009, 11:47
autor: Kamiko
Niestety nasze koty chorują tak jak my,
tylko rzeczywiście mają chyba lepszych lekarzy, będzie dobrze :-)

: 18 lis 2009, 18:38
autor: mimbla
Właśnie wróciliśmy z wynikami [nie za dobre, chociaż mogły być gorsze, na szczęście nerki są zdrowe!], po zastrzyku i z baterią różnych śmiesznych specyfików. Małe zapalenie dziąseł w te 2 dni od badania awansowało do rangi zapalenia poważnego. Dziś po powrocie do domu zastałam pełną miseczkę, co przez te wszystkie tygodnie jeszcze nam się nigdy nie przydarzyło ;-( . Wyrzuciłam suche i wystawilam tylko mokre. Na moje nieszczęście mam ostatnie pudełeczko Bozity, a każdą inną saszetkową karmą kot gardzi, co najwyżej galaretkę wyliże [suche je z każdej możliwej firmy- nie rozumiem...]. Także czekają mnie przyspieszone zakupy, może czas zainteresować się whiskasem, podobno wszystkie koty go lubią <lol>
...chociaż może lepiej, żeby kot sobie pościł, niż jadł soję z walerianą...

Doszłam przy okazji do wniosku, że cotygodniowy przeglad paszczy to za mało. W ciągu 3 dni stan dziąseł pogorszył się z lekkiego zaczerwienienia do pojawienia się zmaltretowanych i poprzygryzanych torebeczek...

Jutro i pojutrze znowu kłucie kociej pupy, potem tabletki. Teraz mam w głowie tylko to, CO Silvia wkleiła na forum <lol>

: 18 lis 2009, 19:21
autor: basienka
Oj, przykro czytać takie smutne wieści :-(
mocno trzymam kciuki abyście to wszystko dzielnie przetrzymali i aby w końcu kiciuś wyzdrowiał <serce> :kotek:

: 18 lis 2009, 21:32
autor: mimbla
Jestem wykończona- bawiliśmy sie non stop przez prawie 3 godziny!. Nie wiem, co to za zastrzyki- pani wet ostrzegala, że będzie po nich jadł i pił na potęgę oraz często biegał do kuwety. Ale nie mówiła, że oprócz galopad między miseczkami a wc, będzie miał tyle energii na gonitwy za mną, na zabawę w chowanego i mordowanie wszystkiego co napotka na drodze :axe: . Nawet dawno zapomniane zabawki znowu stały sie atrakcyjne... Jakby chciał nadrobić dwa ostatnie dni, które praktycznie przespał. Strasznie się cieszę, że leki tak szybko działają. <klaszcze>
I gdyby ktoś szukał dobrego weterynarza w Gdańsku, to chyba mogę polecić :)