Margitko, we mnie są niezmierzone pokłady cierpliwości. Wręcz anielskiej.
Wiem, że kiedyś na starość doczekam się kota w rondelku i na kolanach. To znaczy, jak kot wskoczy do rondelka, a jak ów rondelek wraz z zawartością położę sobie na kolanach. <lol>
Audrey pisze: To znaczy, jak kot wskoczy do rondelka, a jak ów rondelek wraz z zawartością położę sobie na kolanach. <lol>
<lol> <lol> <lol>
nic się nie martw ...
Bronuś coraz częściej wskakuje ... tylko kolana za małe ... <lol> <lol> <lol>
i łaputy wystają .. ale wtedy faktycznie opcja z rondelkiem idealna ... <mrgreen>
Audrey pisze:Margitko, we mnie są niezmierzone pokłady cierpliwości. Wręcz anielskiej.
Wiem, że kiedyś na starość doczekam się kota w rondelku i na kolanach. To znaczy, jak kot wskoczy do rondelka, a jak ów rondelek wraz z zawartością położę sobie na kolanach. <lol>
Audrey to i ja poczekam na tego kota na kolanach <mrgreen> <mrgreen> <mrgreen> jeszcze nie miałam okazji dostąpić takiego zaszczytu od Karmelka .... no nie raz go miałam na kolanach ale wtedy był chory to się nie liczy
Audrey pisze:
Wiem, że kiedyś na starość doczekam się kota w rondelku i na kolanach. To znaczy, jak kot wskoczy do rondelka, a jak ów rondelek wraz z zawartością położę sobie na kolanach. <lol>
Aniu, dawno się tak nie uśmiałam! Jesteś najlepsza <rotfl>
Kocham Baxterku bardzo <serce>