Baxterek właśnie bryka za wędką. :-) Jest miziasty, pogodny, zachowuje się normalnie.
Tak się złożyło, że dziś miałam wizytę lekarską na którą czekałam kilkanaście miesięcy.
Po tym co się stało wczoraj wieczorem, postanowiłam, że jeśli rano nie będzie poprawy, nie pojadę. Zostanę i zabiorę Dzibulka do weterynarza. Ale rano było już tylko lepiej. Dziubul został z moją mamą, a ja pojechałam. Zdążyłam jeszcze przeczytać Wasze wpisy i prawie się popłakałam. Podczas podróży wisiałam na telefonie i szukałam laboratorium, które wykona dokładne wyniki moczu. Niestety, laboratorium weterynaryjnego nie ma w moim mieście.
Po powrocie Baxterek przywitał mnie przy wejściu, a później już tylko mizianki i przytulanki na łóżku.
Pognałam do weta ze wszystkimi sugestiami i pani doktor powiedziała, ze zleci wszystkie badania, jakie będziemy chcieli. Mocz jest wysyłany do laboratorium w innym mieście, ale nie wiem, jak to się ma do czasu badania od pobrania.
W sobotę usg pęcherza i nerek. Ewentualne badania krwi pod kątem nerek.
W kuwecie znajdujemy kulki bez krwi. Podczas obecności mojej mamy Baxterek zrobił jedną normalnej wielkosci kulkę. Po naszym powrocie, był w krótkich odstępach czasu dwa razy, aby tylko ociupinę nasikać.
Prawdopodobnie będzie przez kilka miesięcy na diecie Renal.
Dziękuję za wsparcie. Jesteście kochane. Trzymajcie kciuki nadal.
Jutro odwiedzę Wasze wątki. Dziś już nie mam siły.
