Chanya
- asiek
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1200
- Rejestracja: 19 cze 2009, 20:38
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
- Vanicca
- Posty: 1020
- Rejestracja: 18 wrz 2009, 19:15
Nie ma co przedobrzać :-) . Ja doszłam do tego dopiero po przetestowaniu praktycznie wszystkich karm mokrych premium na rynku <mrgreen> . Moja toaleta godnie się dzięki temu najadłaTigereq pisze:Martwi nas tylko, że nie chce za bardzo jeść gotowanego kurczaczka. Na wołowinkę też zaczyna mieć długie ząbki. Nie wiem już co wymyślać... Zamówiliśmy jej ( po przeczytaniu Waszych opinii ) Cosma Thai w galarecie pakiet próbny oraz tuńczyka Gimpet Shiny Cat . Troszkę się obawiamy bo futro jest wrażliwe na jedzenie i reaguje od razu alergiami i gubieniem sierści. Mam nadzieję , że jej to nie zaszkodzi...
Miziaki dla Pannicy
- Tigereq
- Posty: 67
- Rejestracja: 04 sty 2011, 12:17
A w indyku nie ma kurczakowej salmonelli ? Jeśli nie to spróbuję... Kurczaka surowego uwielbia, ale ze strachu jej nie daję, co najwyżej przemrożony skrawek jak robię kotletyasiek pisze:Ale fajna.Szczególnie jak walnęła zeza.Co do karmy to niestety trzeba metodą prób i błędów dochodzić co pasuje.Moje są wszystkożerne więc nie poradzę,ale Cosma smakowała a Bozitę uwielbiają.A z mięska próbowałaś indyka (oczywiście surowe ale przemrożone)
Mimbla no niezłe ma miny czasami, ubaw po pachy
Vanicca i co obecnie podajesz z mokrego ? No suche wcina, ale na portkach wisi codziennie jak się coś robi w kuchni i woła o mokre
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Mrożenie, niestety, nie zabija salmonelli, nie w naszych domowych zamrażarkach. Szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy w ogóle w jakichś.
Salmonella może być też obecna w mięcie indyczym. Obecnie szczepi się drób, i bada mięso na obecność salmonelli - ale jest to chyba bardzo wyrywkowe. W każdym razie zagrożenie salmonellozą jest na pewno mniejsze, niż dawniej, ale mniejsze nie znaczy żadne.
Problem z salmonellą polega na tym, że podczas rozmrażania, które na ogół trochę trwa, bakterie zaczynają się namnażać, i to w postępie geometrycznym, czyli możemy ich w końcu mieć w mięsie więcej, niż przed zamrożeniem. To dlatego nie można ponownie zamrażać produktów potencjalnie podejrzanych o "nosicielstwo" salmonelli - lody, mięso, itp.
To dotyczy też innych bakterii, nie chorujemy i nie dostajemy anginy "od lodów", ale od bakterii w nich zawartych, bo były źle przechowywane, na przykład właśnie kilkakrotnie rozmrożone i ponownie zamrożone.
Salmonella może być też obecna w mięcie indyczym. Obecnie szczepi się drób, i bada mięso na obecność salmonelli - ale jest to chyba bardzo wyrywkowe. W każdym razie zagrożenie salmonellozą jest na pewno mniejsze, niż dawniej, ale mniejsze nie znaczy żadne.
Problem z salmonellą polega na tym, że podczas rozmrażania, które na ogół trochę trwa, bakterie zaczynają się namnażać, i to w postępie geometrycznym, czyli możemy ich w końcu mieć w mięsie więcej, niż przed zamrożeniem. To dlatego nie można ponownie zamrażać produktów potencjalnie podejrzanych o "nosicielstwo" salmonelli - lody, mięso, itp.
To dotyczy też innych bakterii, nie chorujemy i nie dostajemy anginy "od lodów", ale od bakterii w nich zawartych, bo były źle przechowywane, na przykład właśnie kilkakrotnie rozmrożone i ponownie zamrożone.

