Ha! Piszę aby podzielić się z Wami tym co zrobiłam.
Postawiłam jednak na ryzyko i zakupiłam żwirek Golden Grey.. i w moim przypadku był to strzał w dziesiątkę!
Koty na szczęście nie mają żadnego uczulenia, a w porównaniu do lawendowego Benka... matko, nie ma żadnego porównania w mojej ocenie.
Pierwsza różnica zawiera się w konsystencji: lawendowy Benek ma duże grudki, Golden Grey jest drobniutki jak piasek. Dzięki temu jest dużo bardziej oszczędny, nie osadza się na łopatce, zużywa się go znacznie mniej przy sprzątaniu.
Druga różnica: ZAPACH! Jak dla mnie qpki i siurki moich kotów są bardzo słabo wyczuwalne przy nowym żwirku. Nie jestem w stanie od razu powiedzieć która czynność toaletowa została właśnie wykonana. Poza tym dzięki temu, że zbryla się fantastycznie i żadne siuśki nie rozpadają się przy sprzątaniu, nie tworzy się milion oddzielnych małych klejących się (fu) grudek, to co zostaje w kuwecie po sprzątnięciu jest czyste i generalnie nie śmierdzi.
Wychodzi też bardziej ekonomicznie ponieważ przy sprzątaniu do woreczka trafia tak naprawdę 90% kociej roboty i 10% żwirku. A nie jak poprzednio: 50% kociej roboty, 50% żwirku.
Jestem zachwycona <tańczy> Czuję, że kuwety moich kotków są teraz bardziej higieniczne, z kosza na śmieci też nie wydobywają się powalające smrodki a sprzątanie sprawa mi dużo większą frajdę.
A, no i jeśli chodzi o noszenie się żwirku poza kuwetą - nie widzę specjalnej różnicy. Może tylko w tym, że Golden Grey jest drobniutkim piaseczkiem i odkurzacz lepiej wciąga
Nie wiem co powiem za jakiś czas. Ale po tygodniu stosowania uważam, że nie mogłam chyba podjąć lepszej decyzji.
Wszystkim nastawionym na betonitowe szaleństwo gorąco polecam, oczywiście o ile nie ma przeciwwskazań alergicznych. No i jeszcze tylko Golden Grey faktycznie bardziej pyli. Odczuwałam to mocno przy wsypywaniu go do kuwety, ale później już nie.
Pozdrawiam!