Zróbcie tak jak my: szelki i długa guma. Pierwszego dnia Churchill był nieco przestraszony (zapraszamy do naszej galerii zdjęć), a teraz śmiga na gumce za motylkami, aż miło.
asiek pisze:Gustawek piękny.A wychodził już wcześniej na podwórko?
Myślę, że się przełamie w końcu :-)
Wychodzi już na balkon i na korytarz bez problemów, chociaż na początku się bał... Raz byliśmy na podwórku, ale wtedy musiał chodzić, bo nie miał transporterka.
A na ogródku nie dość, że nie chciał wyjść to jeszcze się zdrzemnął <mrgreen>
Właściwie to bardzo dobrze, że taki ostrożny. Wyobraź sobie, że wypada jak oszalały i pędzi przed siebie wystraszony. Widziałam kiedyś kota, który wyrwał drzwi z transportera i śmignął w krzaki. Nie wiem, jak to się skończyło, ale chyba nie za dobrze....