Głupio mi, że do was nie zaglądałam, ale mam tak traumatyczne wspomnienia związane z tym zabiegiem, że jak tylko przeczytałam, że Misia zwymiotowała po zabiegu to włączyła mi się kocia empatia i zdezerterowałam z wątku, a przecież człowiek właśnie w takich chwilach potrzebuje największego wsparcia. <oops>
Bardzo, bardzo się cieszę, że już jest wszystko dobrze! <serce> <serce> <serce> Dzielna Misia!
A druga połówka jeszcze zatęskni jak kot przestanie go ugniatać, tylko będzie rzucał wyniosłe spojrzenia z szafy pod sufitem!




