Strona 22 z 53

: 09 cze 2012, 12:08
autor: AgnieszkaP
Dużo zdrówka dla maluszka <ok>

: 09 cze 2012, 12:21
autor: Agnes
i my kciukamy <ok> zdrówka życzymy!

: 11 cze 2012, 12:36
autor: Agnieszka7714
I jak tam oczka Willego?

: 11 cze 2012, 13:58
autor: asiak
Aniu chwal się kociakami,czekamy :-x

: 11 cze 2012, 14:05
autor: margita
czekamy, czekamy .... i jak tam Willy?
:kotek:

: 11 cze 2012, 14:12
autor: yamaha
O ile nie pomylilam tygodni, Ania chyba w dopiero co miniony week-end przeprowadzala sie (i kociaki) na zachod Francji....
Jak na moje, to szuka w tej chwili Will'ego i Ugi gdzies miedzy kartonami <lol>
Byle tylko w ciezarowce nie zostaly ! <gwiżdże>

: 11 cze 2012, 14:26
autor: asiunia0312
yamaha pisze: Byle tylko w ciezarowce nie zostaly ! <gwiżdże>
Nie ma mowy <!> Ania na pewno nie zapomniała o swoich futerkach, w końcu tak długo na nie czekała <mrgreen>

Mam nadzieję, że szybko się rozpakują i będą mięli podpięty internet tak szybko jak to możliwe <mrgreen>

: 11 cze 2012, 14:55
autor: asiak
W takim razie będziemy czekać cierpliwie :)

: 11 cze 2012, 15:24
autor: margita
i na relację z przeprowadzki .... <mrgreen>

: 12 cze 2012, 10:13
autor: anka.1984
Ufffffffffff udało się.....


Dziewczyny nie wiem jakim cudem, ale udało mi się to w miarę ogarnąć.
To prawda w sobotę (miało być w piątek, ale się nie wyrobiliśmy) się przeprowadzaliśmy.
Sam dojazd zajął nam 26 godzin. Normalnie jedziemy około 20-22, ale miśki trzeba było wypuszczać do kuwety, na jedzenie, Williego zakraplać i tak się rozciągnęło.
Wszystko przeszło sprawnie, kulki nawet dzielnie znosiły drogę, miały niesamowity apetyt i ślicznie piły wodę... nawet nie kręciły nosami gdy musiały skorzystać z kuwety wielkości pudełka po butach, ledwo im się doopki mieściły ale dały radę.
Niestety Willy nam się troszkę przeziębił i wczoraj towarzystwo wylądowało u weta. Pani z miejsca zakochała się w kociakach, a Williego nie chciała oddać <lol> Jednak to jest towarzyski kociak... Zamiast przynajmniej poudawać, ze się boi weta, rozłożył się w najlepsze na stole i bawił gazikiem... Ugi wyścigówka zachowywała się jak rodowity kot... chciała dać nogę :D

Wizyta skończyła się na tym, że oboje dostali jakiś zastrzyk, nowe kropelki do oczu i tabletki. Oboje, bo podobno Ugi też jest lekko przeziębiona i nie ma co czekać, aż jej się rozkręci. Jak pokazaliśmy wetce co kazał podawać polski wet, stwierdziła, że nie było to złe, ale za słabe dla Williego i dlatego wystarczyła dłuższa podróż, czy nawet chwilka w przeciągu i rozłożyło go mocniej.

Tak czy inaczej już jest wszystko w porządku. Malce dokazują jak nigdy. W Polsce dałam im do dyspozycji kilkanaście m2, tutaj natomiast mają 70 m placu zabaw. Możecie się domyśleć co one wyprawiają, gdy na tych metrach praktycznie same torby, kartony i walizy <mrgreen> RAJ!!!! Po prostu RAJ!!!!
Najbardziej mi się śmiać się jak się jeden z drugim odnaleźć nie mogą i piszczą wniebogłosy i wtedy w ciągu kilku sekund lecą do siebie i znowusz zabawy i figle.
Dowiedziałam się, że Willy będzie gadułą, ile on się musi namiauczeć... wystarczy, że się tylko na niego spojrzy i od razu. Ugi dawała czadu tylko gdy siedziała w transporterze i cisnęło ją w pęcherz <lol>

Dobra czas coś zacząć robić... Co się za coś wezmę, to kulki się pojawiają i zaczynają dokazywać, a ja siedzę i patrzę i tyle z mojej roboty <rotfl>
Ze zdjęciami musicie jeszcze troszke poczekać, bo nie dość, że aparat rozładowany to jeszcze nie wiem, gdzie są jakiekolwiek kable i ładowarki :D

Jest jeden wielki sajgon a na tym sajgonie dwa przeszczęśliwe kociambry <zakochana>