Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
: 29 paź 2013, 12:32
Hann bardzo ucieszyła mnie Twoja odpowiedź
bo bardzo martwiłam się o koteczkę.
Ja chyba wiem najlepiej ,że to bieganie po wetach , robienie badań nie należy do najprzyjemniejszych
,a ile to nerwów , stresu i zachodu ( bo i weci są bardzo różni i leki różnie działają) i diagnozy często nie trafne, a pieniądze <strach> <shock> ale uwierz mi ,że satysfakcja jest ogromna gdy kotek ten bardzo chory dobrze się czuje i rozrabia jak ostatni koci diabeł i odpłaca się za wszystko w trójnasób w każdej chwili.
Ja nie usiedziałbym na miejscu gdybym wiedziała ,że mogę pomóc swojemu zwierzakowi :-)
Koty to bardzo tajemnicze i specyficzne istoty , bardzo często jak już widać po nich chorobę to jest za późno dlatego m.in. tak dużo jest starszych kotów z niewydolnością nerek ( to słowa dr Neski-Suszyńskiej - nefrologa Kolorusia)
trzymam kciuki za Jadwinie <ok> <serce>
Ja chyba wiem najlepiej ,że to bieganie po wetach , robienie badań nie należy do najprzyjemniejszych
Ja nie usiedziałbym na miejscu gdybym wiedziała ,że mogę pomóc swojemu zwierzakowi :-)
Koty to bardzo tajemnicze i specyficzne istoty , bardzo często jak już widać po nich chorobę to jest za późno dlatego m.in. tak dużo jest starszych kotów z niewydolnością nerek ( to słowa dr Neski-Suszyńskiej - nefrologa Kolorusia)
trzymam kciuki za Jadwinie <ok> <serce>