Strona 204 z 340

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 29 paź 2013, 12:32
autor: Danusia
Hann bardzo ucieszyła mnie Twoja odpowiedź :kiss: bo bardzo martwiłam się o koteczkę.

Ja chyba wiem najlepiej ,że to bieganie po wetach , robienie badań nie należy do najprzyjemniejszych :(((( ,a ile to nerwów , stresu i zachodu ( bo i weci są bardzo różni i leki różnie działają) i diagnozy często nie trafne, a pieniądze <strach> <shock> ale uwierz mi ,że satysfakcja jest ogromna gdy kotek ten bardzo chory dobrze się czuje i rozrabia jak ostatni koci diabeł i odpłaca się za wszystko w trójnasób w każdej chwili.
Ja nie usiedziałbym na miejscu gdybym wiedziała ,że mogę pomóc swojemu zwierzakowi :-)
Koty to bardzo tajemnicze i specyficzne istoty , bardzo często jak już widać po nich chorobę to jest za późno dlatego m.in. tak dużo jest starszych kotów z niewydolnością nerek ( to słowa dr Neski-Suszyńskiej - nefrologa Kolorusia)

trzymam kciuki za Jadwinie <ok> <serce>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 30 paź 2013, 11:09
autor: Hann
Śliczny avatarek Danusiu :kiss:

Nie martw się proszę o moją Jadwinię, ja naprawdę mam głowę na karku, weterynarza z całą pewnością nie unikam, z żadnego powodu, ani finansowego, ani że mi jakoś może logistycznie nie po drodze, bo po drodze.
Dbam o moje koty, tak samo jak o moje dzieci i z takim samym zaangażowaniem jak pracuję, na pewno nie są na końcu mojej listy priorytetów. Jeśli nie zrobiłam do tej pory badania krwi, mimo tylu już postów doradzających że powinnam zrobić je natychmiast, to nie dlatego że jestem odporna na perswazję, tylko dlatego że lekarz to badanie w tym akurat momencie odradził, a ja o nie nie walczyłam bo nie chciałam dodatkowo męczyć Jadwini, zestresowanej cokilkudniowym jeżdżeniem do kliniki na kontrolę czy usg. Ale, tak jak już pisałam wcześniej, jeśli wszystko inne wykluczymy, gula w końcu zniknie zupełnie i przestanie dokuczać, badanie moczu będzie bez zarzutu, badanie krwi zrobimy na pewno.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 04 lis 2013, 14:57
autor: yamaha
Teskno mi.... ;-(
Prosze mi pokazac kudlatke <zakochana>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 04 lis 2013, 15:00
autor: Becia
Też bym pooglądala <gwiżdże>
Jak tam posikiwanie Jadwini, coś lepiej?

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 04 lis 2013, 19:32
autor: Aga G.
I ja bym z checią zobaczyła całą trójeczkę plus wystrój wnętrz i piękne córki oczywiście 8-)

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 04 lis 2013, 21:15
autor: Sonia
Haniu podoba mi się ta Twoja podłoga bardzo. Czy na niej mocno widać kłaki? Czy jak gdzieś sobie leżą to ujdzie jakoś. Zastanawiam się nad kolorem podłogi i nie chciałabym takiej, żeby codziennie z mopem latać <mrgreen> <oops>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 06 lis 2013, 15:03
autor: Hann
yamaha pisze:Teskno mi.... ;-(
Prosze mi pokazac kudlatke <zakochana>
Zrobię co w mojej mocy <mrgreen> Coś tam nawet mam w aparacie, kudłate jakieś takie <gwiżdże> może jutro uda się coś z tym kudłatym czymś zrobić :-)
Becia pisze:Też bym pooglądala <gwiżdże>
Jak tam posikiwanie Jadwini, coś lepiej?
Boję się strasznie że zapeszę, więc napiszę małymi literkami, że lepiej <mrgreen> Kilka dni temu otworzyliśmy nawet drzwi do sypialni, najpierw w dzień, potem i w nocy. I... sucho <mrgreen> Co prawda z samego rana Jadwiśka wskakuje na nasze łóżko, co powoduje że się zrywamy od razu na baczność, śpimy czujni jak żołnierze na warcie, jednym okiem tylko ;-)) Nie wiem co by było gdybyśmy się nie zrywali...
Najważniejsza informacja jest taka że po guli ani śladu! A była olbrzymia przecież. Największa jaką pan doktor widział. Miała się 2 miesiące wchłaniać, a tu już po miesiącu cyk i nie ma.
Nie ma też próbki siku :(((( Jadwiga za ogonek podnieść się uparcie nie daje. Zakupiony żwirek do pobierania moczu obwąchuje, potuptuje po nim i wychodzi... Załamka. Wsypię normalny, sika.
3. kuweta spodobała się bardzo, Leosiowi zwłaszcza, nie zaryzykujemy jej schowania. Niech będzie że 3 koty = 3 kuwety ;-))
Aga G. pisze:I ja bym z checią zobaczyła całą trójeczkę plus wystrój wnętrz i piękne córki oczywiście 8-)
Córek nie obiecuję, chata zapuszczona, młoda znowu chora, roboty w robocie w bród, sama przez dziecko zarażona wykurować się nie mogę, mąż też charcze, sił ani czasu żeby dom ogarnąć... Ech... Ale jak kiedyś posprzątam, dzieci umyję, to pokażę <mrgreen>
Sonia pisze:Haniu podoba mi się ta Twoja podłoga bardzo. Czy na niej mocno widać kłaki? Czy jak gdzieś sobie leżą to ujdzie jakoś. Zastanawiam się nad kolorem podłogi i nie chciałabym takiej, żeby codziennie z mopem latać <mrgreen> <oops>
Podłogę należy dobierać do koloru kota. Albo na odwrót <mrgreen> Niestety sama z tej mądrości życiowej nie skorzystałam i u mnie pełna beznadzieja, na ciemnym drewnie widać Leośka, na jasnym kamieniu Lucka, a Jadwiśkę gdzie popadnie <lol>
Szara? W biale kreseczki? Bryśki i Tamiśka nie będzie widać <lol>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 06 lis 2013, 15:15
autor: MoniQ
Hann pisze: Podłogę należy dobierać do koloru kota. Albo na odwrót <mrgreen> Niestety sama z tej mądrości życiowej nie skorzystałam i u mnie pełna beznadzieja, na ciemnym drewnie widać Leośka, na jasnym kamieniu Lucka, a Jadwiśkę gdzie popadnie <lol>
Szara? W biale kreseczki? Bryśki i Tamiśka nie będzie widać <lol>
O, to to! Zgadzam się :) Albo kota do podłogi, jeśli już się nie da inaczej. U nas to samo co u Hann, różne podłogi, różne koty... <lol>

No i niezmiennie trzymam kciuki! Żeby to "lepiej" przemieniło się w "już całkiem dobrze" :)

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 06 lis 2013, 15:17
autor: Sonia
No właśnie tak coś czułam podskórnie, że taka piękna podłoga to by była, gdyby miśki wyeksportować na strych <lol> Będę się musiała jednak na coś jasnego zdecydować w takim razie, choć takie ciemne, ładne podłogi bardzo mi się podobają.

Super, że Jadwinia Wam odpuściła. Mam nadzieję, że tak już zostanie i siooo będzie trafiało, tam gdzie jego miejsce <ok>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 06 lis 2013, 15:18
autor: asiak
Dobre wiadomości, oby tak dalej <ok> <ok> <ok> (mówię o siusianiu, nie o łapaniu :-) )