Fryderyk
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Gosiaczku8807 czy piesek mieszka z wami na stałe czy też były to odwiedziny obcego pieska?gosiaczek8807 pisze:Mam problem.
Mój kociak jest bardzo grzeczny, nigdy nas nie podrapał, do dziś.
A wszystko przez psa, który dość niespodziewanie wkroczył na kocie terytorium. Fryderyk tak się zestresował, że nie pozwolił się chwycić, przy okazji okropnie podrapał moją mamę.
Nie ukrywam, że zależy mi na tym by tolerował psy, ale po dzisiejszej reakcji kompletnie nie wiem jak się za to oswajanie zabrać.
Już kilka dni temu mijaliśmy innego, małego psa na klatce schodowej i było prychnięcie.
W hodowli nie miał kontaktu z psami, ale nie ma jeszcze czterech miesięcy i dlatego mam nadzieję że może można go jakoś przekonać do szczekających czterech łap.
Pomóżcie!
Jeżeli to obcy pies to reakcji kota nie można się dziwić. Ważnym jest też pamiętać na przyszłość, że przestraszonego kota nie można brać na ręce bo może naprawdę dotkliwie podrapać. To że kot jest nasz, że nas zna nie ma tu znaczenia bo on kieruje się instynktem.
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
Wiem i wcale mu się nie dziwimy. Sytuacja została już dziś przemyślana.Mago pisze:Gosiaczku8807 czy piesek mieszka z wami na stałe czy też były to odwiedziny obcego pieska?
Jeżeli to obcy pies to reakcji kota nie można się dziwić. Ważnym jest też pamiętać na przyszłość, że przestraszonego kota nie można brać na ręce bo może naprawdę dotkliwie podrapać. To że kot jest nasz, że nas zna nie ma tu znaczenia bo on kieruje się instynktem.
Zobaczymy co z tym dalej, nie ukrywam, że chciałabym z nim wyjść z domu, ale jeśli tak będzie reagował, to chyba odpuścimy sobie to całe oswajanie... Szkoda, bo zalżało nam na tym by tolerował jednego zaprzyjaźnionego z rodziną małego, spokojnego pieska. Jednak kot to kot i tu nie wszysttko jest takie proste jak ze szczekającymi mordkami.
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Kot nie będzie się zachowywał na spacerze, jak pies, każde obce nowe zwierzę będzie potencjalnie groźne. Kota nie da się tak po prostu wyprowadzać na spacer. Można jak najbardziej przyzwyczaić do psa, ale to musi być członek stada, stały mieszkaniec, a nie ktoś od czasu do czasu spotykany na schodach.
Im Fryderylk będzie starszy, tym takie spotkania będą trudniejsze.
Jeśli natomiast w domu jest pies, i mieszka w nim stale, to po prostu trzeba zwierzętom dać czas. Brak psa w hodowli nie ma znaczenia, może okres adaptacji być trochę dłuższy, ale na pewno się "zgrają", o ile pies nie należy do zbyt pobudliwych, i nie będzie kota nieustannie nękał.
Niewiele kotów wychowanych w mieszkaniu czuje się dobrze i komfortowo na zewnątrz - to już nie jest ich świat. Niektóre się pięknie przyzwyczajają, ale tych jest naprawdę do policzeniua na palcach jednej ręki. Dla zdecydowanej wiekszości świat na zewnątrz to jeden wielki stres i strach. Poobserwujcie kota, i zastanówcie się, co będzie dla niego dobre. Kot, który drapie i ucieka od właściciela w chwili zagrożenia to już sygnał, że sytuacja go całkowicie przerasta.
Im Fryderylk będzie starszy, tym takie spotkania będą trudniejsze.
Jeśli natomiast w domu jest pies, i mieszka w nim stale, to po prostu trzeba zwierzętom dać czas. Brak psa w hodowli nie ma znaczenia, może okres adaptacji być trochę dłuższy, ale na pewno się "zgrają", o ile pies nie należy do zbyt pobudliwych, i nie będzie kota nieustannie nękał.
Niewiele kotów wychowanych w mieszkaniu czuje się dobrze i komfortowo na zewnątrz - to już nie jest ich świat. Niektóre się pięknie przyzwyczajają, ale tych jest naprawdę do policzeniua na palcach jednej ręki. Dla zdecydowanej wiekszości świat na zewnątrz to jeden wielki stres i strach. Poobserwujcie kota, i zastanówcie się, co będzie dla niego dobre. Kot, który drapie i ucieka od właściciela w chwili zagrożenia to już sygnał, że sytuacja go całkowicie przerasta.
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
Witamy poświątecznie.
Fryderyk jutro kończy 4 miesiące, wczorajsza waga to 2,83 kg.
Ku mojej wielkiej uldze choinka nie stała się obiektem wielkiego zainteresowania, nie potraktował jej jako szczytu do zdobycia, bardziej zaciekawiony był drzewkiem gdy to jeszcze w siatce zostało przyniesione do domu. Czasem wejdzie pod choinkę i chce pić wodę ze stojaka, a innym razem po prostu się tam kładzie

W Święta dostał kilka prezentów, w tym zabawki do kulania z dzwonkiem w środku itd. ale wcale mu się nie spodobały, nic nie przebije zgniecionej kartki papieru <mrgreen>
Szczerze zaskakuje mnie jego reakcja na gości, myślałam, że będzie trzymał dystans, ale okazało się że od razu przybiega zaciekawiony i daje się każdemu głaskać. Już pomijam, że uwielbia się popisywać przed nowo poznanymi osobami, skacze i biega jak oszalały <lol>
Oczywiście później przychodzi czas na długi odpoczynek i sen

Fryderyk jutro kończy 4 miesiące, wczorajsza waga to 2,83 kg.
Ku mojej wielkiej uldze choinka nie stała się obiektem wielkiego zainteresowania, nie potraktował jej jako szczytu do zdobycia, bardziej zaciekawiony był drzewkiem gdy to jeszcze w siatce zostało przyniesione do domu. Czasem wejdzie pod choinkę i chce pić wodę ze stojaka, a innym razem po prostu się tam kładzie

W Święta dostał kilka prezentów, w tym zabawki do kulania z dzwonkiem w środku itd. ale wcale mu się nie spodobały, nic nie przebije zgniecionej kartki papieru <mrgreen>
Szczerze zaskakuje mnie jego reakcja na gości, myślałam, że będzie trzymał dystans, ale okazało się że od razu przybiega zaciekawiony i daje się każdemu głaskać. Już pomijam, że uwielbia się popisywać przed nowo poznanymi osobami, skacze i biega jak oszalały <lol>
Oczywiście później przychodzi czas na długi odpoczynek i sen

- Monika
- Hodowca
- Posty: 356
- Rejestracja: 15 cze 2009, 15:34
- Kontakt:
- nessie
- Posty: 225
- Rejestracja: 12 lis 2009, 17:05
Dopiero teraz znalazłam Twój wątek dotyczący kota i psów.
Ja mam 2 psy, początki były bardzo trudne. Teraz jest miłość (zapraszam na stronę Churchilla: tam jest fotorelacja). Ale każdy nowy pies odwiedzający nasz dom to wróg. Wprawdzie nie jest tak przerażony (i atakujący psa) jak za pierwszym kontaktem, ale fuka, warczy i puchnie. Tak naprawdę wolałabym, żeby czuł respekt przed obcymi psami. Ja lato spędzam na wsi w lesie i tam powinien uciekać przed psami, albo się chować. Nie uda Ci się chyba nauczyć Fryderyka spokojnego spacerowania na smyczy i nie reagowania na psy. Ale podobno zdarzają się takie psie koty...
Ja mam 2 psy, początki były bardzo trudne. Teraz jest miłość (zapraszam na stronę Churchilla: tam jest fotorelacja). Ale każdy nowy pies odwiedzający nasz dom to wróg. Wprawdzie nie jest tak przerażony (i atakujący psa) jak za pierwszym kontaktem, ale fuka, warczy i puchnie. Tak naprawdę wolałabym, żeby czuł respekt przed obcymi psami. Ja lato spędzam na wsi w lesie i tam powinien uciekać przed psami, albo się chować. Nie uda Ci się chyba nauczyć Fryderyka spokojnego spacerowania na smyczy i nie reagowania na psy. Ale podobno zdarzają się takie psie koty...
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
Dziękuję.
Tak, już poczytałam, wszystko jasne.
Ze smyczą to i tak na razie ciężko, jak same szelki założę to się czołga albo od razu układa do snu <lol>
Teraz przechodzimy zmianę zębów, na razie nowe widzę tylko górne kły, ale wszystko przebiega bez problemów.
Póki co, najbardziej widoczna zmiana, prócz wciąż rosnących rozmiarów, to coraz bardziej misiowata główka.
Nowych zdjęć niestety mało, czekam na lepsze światło, a może na razie takie wczorajsze z kokadą, którą ukradł ukradł z mojego prezentu <mrgreen>

Tak, już poczytałam, wszystko jasne.
Ze smyczą to i tak na razie ciężko, jak same szelki założę to się czołga albo od razu układa do snu <lol>
Teraz przechodzimy zmianę zębów, na razie nowe widzę tylko górne kły, ale wszystko przebiega bez problemów.
Póki co, najbardziej widoczna zmiana, prócz wciąż rosnących rozmiarów, to coraz bardziej misiowata główka.
Nowych zdjęć niestety mało, czekam na lepsze światło, a może na razie takie wczorajsze z kokadą, którą ukradł ukradł z mojego prezentu <mrgreen>

