Mysza pisze:Dla mnie poród niesamowity przez tego trzeciego kociaka.
Czas nas uczy pogody... Ja mam już za sobą 28 porodów, i zawsze jest coś nowego. Ale liczba uczy, na co zwracać uwagę, co jest realnym zagrożeniem, a z czym można się uporać. Rayę zawiozłam na cesarkę kilka godzin po intensywnych parciach, kiedy teoretycznie mogłabym jeszcze czekać, sama pani weterynarz miała wątpliwości, czy dobrze robię, prosząc o zabieg, ale widziałam, że z jakiegoś powodu jest wyczerpana, i opada z sił, a na zewnątrz nie pojawił się nawet czop. Po otwarciu okazało się, że to było najlepsze, co mogłam zrobić. Perli nie zawiozłam, chociaż jej poród był bardzo wyczerpujący, a ona nawet nie dostała oxy, bo widać było, że własnej ma jej aż w nadmiarze, tym zresztą spowodowane były problemy. I to też był dobry ruch. Cieszę się, że u Negry wytrzymałam ciśnienie, chociaż wolę nie opisywać, ile mnie to kosztowało. Wiem już jednak, że dopóki coś kosztuje mnie, a nie kotkę, dopóty mam wytrzymać. Jeśli zagrożona jest kotka, mam działać radykalnie. To znaczy wetka
Myślałam, że pierwsza wyjdzie Yen

Przepraszam, że każde zdjęcie z innym balansem, ale czasu na zabawę nie ma, a ten zielony drapaczek, choć cudowny do zabawy, do zdjęć jest makabryczny...
