Wyobraź sobie, że jak czytałam dziś wszystko - na spokojnie, to widziałam informacje, które jak byk stoją , a mój mózg, przez ostatnie dwa dni je ignorował.
Zatem wszystkim zainteresowanym zalecam spokojne studiowanie tematu.
Z koleżanką dużo rozmawiam, to był ich pierwszy domowy kotek. Bardzo to przeżywają, bardzo...zresztą co ja mam pisać, ale już w tym tygodniu jadą z wizytą do jednej hodowli - ragdollka oglądać i poznać. Na razie są porządki w domu i rozmowy. Staram się wspierać jak umiem. Przed koleżanką nie pokazałam, że tak spanikowałam, przeciwnie, twardzielką byłam, bo nie chciałam, żeby do tego co przeżywa doszło jeszcze poczucie winy z powodu moich kotów. Tyle rozsądku umiałam zachować.
Zaprosiłam ją na forum

Mam nadzieję, że zagości tu na dobre, bo przyznam się szczerze nie ma drugiego takiego miejsca na ziemi, gdzie bym się czuła tak rozumiana jak tutaj. Choć jestem i znikam, w moim serduchu agilisowy kącik jest zawsze.