Strona 196 z 340

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 10:26
autor: Hann
Acha, temperatura wczoraj u lekarza była normalna, 38.8.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 10:27
autor: yamaha
<ok> za szybkie siusiu, zebys mogla odetchnac.
Wazne, ze kicia wydaje sie nie cierpiec ;-))

:kotek: dla malej Panny Pedziwiatr ;-))

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 10:35
autor: AgnieszkaP
Haniu :hug: cały czas trzymam mocno za Was kciuki <ok> <ok> <ok>
Dobrze, że Jadwinia nie ma gorączki :kotek:
Krzyś już jest, prawda? Bo gdyby coś, to ja dziś po południu (ok. 16) będę na Sytej. Jeśli mogłabym jakoś pomóc, daj znać :-)

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 11:23
autor: Sonia
Ale się paskudztwo jakieś uczepiło biednej Jadwini :((((
Trzymam kciuki, żeby udało się zdiagnozować co to i żeby szybko Jadwinia wyzdrowiała <ok> :kotek:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 12:15
autor: Barlog
Ja melduję się z kciukami za Jadwinie <ok> <ok> <ok>
Mam nadzieję że szybko się wyjaśni sprawa z siusianiem i okaże jakąś błahostkom
Mocno ściskam :hug:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 14:03
autor: tymabri
Wielkie kciuki... ja polecam DR Seweryna z kliniki Marcel2 !! ja co prawda już 3lata na wygnaniu, ale znajomych wciąż tam odsyłam i sa zadowoleni

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 15:24
autor: yamaha
I jak, Haniu ? Zlapalas te siuski ?

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 15:41
autor: kotku
No jak tam jak tam?

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 17:58
autor: margita
kciuki za te siuśki Haniu ... <ok>
jak sytuacja?

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 19 paź 2013, 20:49
autor: Hann
Na froncie siuśkowym bez zmian. Najwyraźniej jestem beznadziejna w łapaniu kocich siuśków :( Chodziłam za biedaczką cały ranek... W końcu... jest! Poszła do kuwety, pupka niziutko, poczekałam chwilkę, żeby rozpoczęła się akcja, delikatnie za ogonek... Wyskoczyła z kuwety w ułamku sekundy... A podobno zdecydowana większość kotów nie potrafi przerwać siusiania. Jadwinia jest wyjątkowa, potrafi <mrgreen> Żwirku niewchłaniającego nie mam, więc nie było jak odzyskać tej odrobinki która poleciała, a Jadwinia tak się oburzyła, że kolejne siusiu zrobiła dopiero wieczorem, długo po ostatnim transporcie próbek do laboratorium. Ech...
Za to podanie strzykaweczką do pysia leku przeciwzapalno-przeciwbólowego wyszło nam gładko :)
Apetyt bez zmian, jak tylko wyciągam saszetkę głośno mnie pogania i od razu anektuje 1. postawioną na podłodze miseczkę.
Sporo czasu spędziła dzisiaj na tarasie siedząc pod karmnikiem, niezniechęcona zupełnie tym że żadna rozsądna sikorka nie przyleci do karmnika, kiedy Jadwinia jest na zewnątrz. Nie przyjmuje biedaczka do wiadomości, że sikorki pozwalają jej na siebie szczekać tylko przez szybę :) Widocznie liczy na jakąś nierozsądną :-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziękuję ogromnie za dr Seweryna, za dr Pilak, już mam całą listę, z której na pewno będę korzystać jak tylko będzie to konieczne. Oby nie było... Doktorowi Hohensee nasza Kasia z Mazurii wierzy, wierzę i ja. Jeśli Jadwinia nie poczuje się nagle gorzej postaram się spokojnie poczekać na wtorkowe usg. Poczytałam o dr Marcińskim, chyba warto poczekać.

Agnieszko, Krzyś wrócił, wreszcie miałam dzisiaj chwilę oddechu, zawiózł Zuzię na zbiórkę harcerską, pojechał z Gabi do lekarza, a ja w tym czasie spokojnie mogłam się skupić na łapaniu siuśków. Co jak wiadomo nie wyszło, ale przynajmniej nie miałam wrażenia, że trzymam 6 srok za ogon ;-)) Absolutnie nie mogłabym Cię dzisiaj prosić o pomoc, ani zaprosić, na co mam wielką ochotę :) bo jak wiadomo Gabi prądkuje, a wirusy dziecięce są dla dorosłych znacznie okrutniejsze niż dla dzieci ;-))

Cieszę się, że jesteście :kwiatek: