Strona 194 z 340

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 17:29
autor: Aga L.
Hann pisze:Jestem wykończona :( Zamknięcie mojej sypialni nic nie pomogło :( Nad ranem nasikała na kołdrę Gabrysi :( Pół dnia polowałam na nią z wypażoną miseczką i co? Nasikała na Gabrysi łóżko, na które zdążyłam położyć świeżą pościel, wykorzystując chwilę kiedy musiałam zrobić przerwę w polowaniu na siku, żeby podać dziewczynkom obiad. Przemokło aż do materaca, bo kołdra w praniu przecież :( Całe szczęście materac ma zdejmowany pokrowiec, ale można go prać tylko szamponem obiciowym więc czeka mnie wyprawa do pralni. A najbardziej martwi mnie to że do 17:40 już raczej sikać nie będzie, a weterynarz powiedział mi że ostatniego kuriera wysyłają z próbkami o 18. Padam na pysk dziewczyny :(((( Jestem od tygodnia sama z dziewczynkami, z których jedna ma paskudny kaszel i temperaturę, i z sikającym co noc na innym łóżku kotem... I z pracą oczywiście. Bo to całe szczęście, ale i nieszczęście nie urlop.
Idę kolejny raz położyć nową pościel i zamknąć wszystkie sypialnie.
Chyba napiję się wódki.
Hann, mam w domu to samo, kot syna zaczał sikać na łózko, ale tylko na jego. Juz trzeci raz kołdra puchowa pojechała do pralni chemicznej :( byłam z Tytusem w poniedziałek u swojego weterynarza na badanie ale pan jest miły tylko niestety bezradny. Sprzedał mi jakiś piasek, w który mocz nie wsiąka, żebym pobrała pipetką ale oczywiście guzik, Tytus ma w nosie sikanie na coś takiego. Dopiero Maga mi podpowiedziała ( dziękuje po raz kolejny) do kogo mam iść w Krakowie. Dzisiaj zawiozłam Tytusa do poleconej lecznicy i go zostawiłam, dali mu leki moczopędne i za 2 godziny mieli próbkę moczu, bez szarpania się i męczenia w domu. Polecam taką metodę, bardzo skuteczna i nieinwazyjna. I oczywiście, sikanie do łóżka nie było bez przyczyny, stan zapalny ;-( ale dobre i to, że biedak zdignozowany, dostaje antybiotyk, powinno się uspokoić. Tak więc u Jadwini pewnie to samo, zwierzaki nam cierpią i tylko w taki sposób potrafią pokazać, że je boli. Trzymaj się, mam nadzieję,że będzie już tylko lepiej, faktycznie za dużo się na Ciebie zwaliło na raz.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 17:50
autor: Hann
Strasznie dziękuję za to że trzymacie kciuki... Trzymajcie proszę dalej :(((( Dalej nic nie wiemy :(((( Mamy usg we wtorek o 20.20. Chyba będę brała persen do tego czasu. Nasz pan doktor ufa tylko i wyłącznie dr Marcińskiemu, a to najbliższy wolny termin o niego. Podobno tylko dr Marciński jest w stanie rozpoznać zapalenie pęcherza na usg i zobaczyć najmniejsze nawet zmiany w obrębie jamy brzusznej. Weterynarz nie zdecydował się na podanie w ciemno leków na zapalenie pęcherza. Podobno przy zapaleniu pęcherza siusiała by raczej nie 2-3 razy dziennie wielkimi plamami, tylko często mniejszymi. Ale oczywiście niewykluczone że to to.
Martwi go gula, powiedział że to się oczywiście zdarza i to wcale nie tak rzadko, ale pierwszy raz widzi tak dużą reakcję na szwy :(((( Natomiast wydaje mu się że Jadwini to nie boli, bo daje to sobie oglądać bez najmniejszego wyrywania się.
Do tego dzisiaj zauważyłyśmy że na dolnej wardze zrobił się Jadwini obrzęk :(((( Myślałyśmy że to przygryziony język. Ale otworzyłyśmy pyszczek i okazało się że to taka okrągła poduszeczka na dolnej wardze, jak po ugryzieniu przez jakiegoś owada. Tylko nie przychodzi mi do głowy przez jakiego... O tej porze roku już chyba nic nie gryzie.
Pan doktor też się temu długo przyglądał. Nie widzi związku z gulą naszą pooperacyjną i z siusianiem. Nie chciał pobierać krwi, bo powiedział że poza tym że dowiedzielibyśmy się że jest stan zapalny to nie wiedzielibyśmy nic więcej i szkoda męczyć Jadwinię.
Dostała lek przeciwbólowo-przeciwzapalny do pyszczka. Jutro i w niedzielę mam jej podać o tej samej godzinie. Oby do wtorku... Do usg... :(
Idę dalej próbować łapać siusiu w miseczkę...
I cały czas się zastanawiam czy nie jechać gdzieś jeszcze...
Trzymajcie, bardzo proszę trzymajcie za nią kciuki...

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 17:56
autor: MoniQ
Trzymam mocno... <ok>
Rzeczywiście siła złego spadła Ci na głowę... Jadwiniu, zdrowiej szybko! :kotek:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 18:16
autor: maga
Hann jesteś z W-wy u Was dobrych wetów i sprzętow dostatek. Nie wiem czy byłabym wstanie wytrzymać do wtorku. Jeśli mnie coś martwi nie jem nie śpię ...

Dlatego gdy diagnoza mnie nie uspakaja jadę do kolejnego weta ...jestem pod tym względem bardzo uparta.
Może mam jakieś siódmy zmysł ale z reguły jeśli się upieram to jest powód.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 18:19
autor: kotku
<ok> <ok> <ok>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 18:22
autor: Aga12
Oj narobiło się tam u Was,narobiło.Ale dołączam się do grona trzymających kciuki za Jadwinię.
<ok>
Będzie dobrze!Uszy do góry!

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 20:29
autor: Miss_Monroe
Ja myślę, że nie ma co czekać do wtorku i warto skonsultować się z innym weterynarzem,. Hann wybierz się do Pani weterynarz, którą poleciła Ci Danusia, lub pojedź do kliniki Bokserska na ulicy Bokserskiej. Oni pracują w weekend, musisz sprawdzić godziny. Ja tam chodzę od początku do doktor Karoliny Pilak. Pracują tam bardzo porządnie weterynarze i nie "naciągają". Z całego serca polecam klinikę!

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 20:43
autor: Beate
Jadwiniu,moja ulubienico zdrowiej szybko,bo pańcia i e-ciocia się denerwuje. <ok> <ok> <ok>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 20:48
autor: Hann
Szukam, dzwonię, wygląd na to że z radiologami jest kłopot :( W Natolińskiej Lecznicy Weterynaryjnej radiolog będzie we wtorek po południu, na Bokserskiej jest jutro i w poniedziałek dr Anna Zlot, ale ma wszystkie terminy pozajmowane i prosiła o niezapisywanie kolejnych małych pacjentów :( Będę szukać dalej.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 18 paź 2013, 20:53
autor: Hann
Acha, nerkiwet.com zapisują tylko od poniedziałku do piątku od 10 do 15, dzisiaj nie zdążyłam a do poniedziałku daleko :( Poza tym nastawieni są nefrologicznie, a ja podejrzewam że my nie mamy problemu z nerkami czy pęcherzem, tylko z czymś co nam narosło w okolicach cięcia brzuszka :(