: 04 maja 2012, 12:39
Wszystko w porządku, nawet bardziej, niż się spodziewałam - moja Negra jest CZEKOLADOWA, bronię się przed tym i bronię, oglądam, podtykam Bohdanowi, czy on też uważa, że ten nos to gorzka czekolada, bo nie mogę uwierzyć, żeby mi się takie szczęście trafiło już teraz, ale nosek jest już zdecydowanie brązowy, i na ciałku nie ma już diabełka. Nie mogę jeszcze uwierzyć, jeszcze ciągle sobie wmawiam, że może się mylę, nie widziałam nigdy maluszków w tym kolorze, na dorosłych to wszystko ustalone i jasne, ale tutaj wszystko zmienne jak w kalejdoskopie. Przerabiałam już wątpliwości niebieski-lila, widać kolejne będą się przytrafiały.
Jeszcze nie mogę uwierzyć, ale chyba jednak mogę się już cieszyć, że udało mi się! Negra chyba się przejęła, że tak narzekałam, że ja nie lubię tych czarnych diabłów <lol> W każdym razie futerko z dnia na dzień się rozświetla, jeszcze tylko przy skórze jest zdecydowanie ciemniejsze, i ciałko wygląda już zupełnie inaczej niż na zdjęciu z pierwszego dnia przy Arabice.
Cieszę się ogromnie!
Jeszcze dodam informacje techniczne, wszystkie kociaki oprócz rudzielca podwoiły wagę, rudemu zabrakło kilku gramów, ale wszystkie kluski wyglądają jak dla mojego nieobiektywnego matczynego oka ślicznie, i sprawiają mi ogromną radość. Na zdjęcia musicie poczekać, bo ja znów w rozjazdach, wczoraj nie było mnie cały dzień bo Ino się na kochanie zebrało, i spędziłam 10 godzin w samochodzie zamiast delektować się maluszkami, a za 3 godziny zbieram się i jadę do Łodzi, wrócę dopiero w nocy w niedzielę. W przyszłym tygodniu na pewno coś ufocę.
Normalnie fruwam z radości! Myślałam, że jeszcze długo mi przyjdzie na czekoladowe dziecko czekać, bo chociaż wszystkie kotki niosą, a jedna wręcz jest czekoladowa, to wiecie, jak to jest z kolorkami, jak się o nich bardzo marzy - się czeka i czeka....
Jeszcze nie mogę uwierzyć, ale chyba jednak mogę się już cieszyć, że udało mi się! Negra chyba się przejęła, że tak narzekałam, że ja nie lubię tych czarnych diabłów <lol> W każdym razie futerko z dnia na dzień się rozświetla, jeszcze tylko przy skórze jest zdecydowanie ciemniejsze, i ciałko wygląda już zupełnie inaczej niż na zdjęciu z pierwszego dnia przy Arabice.
Cieszę się ogromnie!
Jeszcze dodam informacje techniczne, wszystkie kociaki oprócz rudzielca podwoiły wagę, rudemu zabrakło kilku gramów, ale wszystkie kluski wyglądają jak dla mojego nieobiektywnego matczynego oka ślicznie, i sprawiają mi ogromną radość. Na zdjęcia musicie poczekać, bo ja znów w rozjazdach, wczoraj nie było mnie cały dzień bo Ino się na kochanie zebrało, i spędziłam 10 godzin w samochodzie zamiast delektować się maluszkami, a za 3 godziny zbieram się i jadę do Łodzi, wrócę dopiero w nocy w niedzielę. W przyszłym tygodniu na pewno coś ufocę.
Normalnie fruwam z radości! Myślałam, że jeszcze długo mi przyjdzie na czekoladowe dziecko czekać, bo chociaż wszystkie kotki niosą, a jedna wręcz jest czekoladowa, to wiecie, jak to jest z kolorkami, jak się o nich bardzo marzy - się czeka i czeka....