Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
: 15 wrz 2013, 10:04
Haniu, popłakałam się czytając historię Lucka
Nie wyobrażam sobie Twojego strachu, wyrzutów sumienia, lęku o niego. Nie wyobrażam sobie jego przerażenia. Dobrze, że wszystko szczęśliwie się skończyło.
Dobrze, że opisałaś to zdarzenie. To co się wydarzyło, to dla Was nauczka na przyszłość a dla czytających przestroga, że trzeba mieć oczy na około głowy, kiedy w domu są koty. I jeśli chodzi o ich bezpieczeństwo, nasza czujność nigdy nie może być uśpiona.
Piękne zdjęcia, jak zwykle u Ciebie Haniu :-) Dużo głasków dla futerek a dla Lucka szczególnie

Nie wyobrażam sobie Twojego strachu, wyrzutów sumienia, lęku o niego. Nie wyobrażam sobie jego przerażenia. Dobrze, że wszystko szczęśliwie się skończyło.
Dobrze, że opisałaś to zdarzenie. To co się wydarzyło, to dla Was nauczka na przyszłość a dla czytających przestroga, że trzeba mieć oczy na około głowy, kiedy w domu są koty. I jeśli chodzi o ich bezpieczeństwo, nasza czujność nigdy nie może być uśpiona.
Piękne zdjęcia, jak zwykle u Ciebie Haniu :-) Dużo głasków dla futerek a dla Lucka szczególnie