Strona 18 z 29

: 16 paź 2012, 20:58
autor: AgnieszkaP
Biedna Calissi :-( Trzymam kciuki, żeby leki jak najszybciej zadziałały <ok>
:kotek:

: 30 paź 2012, 13:36
autor: Emelka
Witam ponownie po dłuższej przerwie.
Niestety zdjęc dalej nie bedzie, nie mam sily robic.
3 dni po przyjezdzie naszych kociatek zaczely sie problemy ze zdrowiem. Najpierw Homerek, potem Calissi. I trwaja do dzis.
Srednio 5 razy w tygodniu jestesmy z nimi u weterynarza :(
Calissi troche sie poprawilo po ostatnich antybiotykach, kupka sie uformowala, ale tylko na kilka dni :(
Potem Homer mial jakby spuchniete jedne oczko, to dostal kropelki. Pozniej dostal kociego kataru:( i teraz Calissi nie wiadomo co sie dzieje, dzis robilam z nia badanie krwi.
Homer od kilka dni na antybiotykach ktore daja tylko kilkugodzinna poprawe, nos ma calkiem zawalony. Dzis zaczynamy inhalacje i krople do nosa. On rowniez dostal 1 z 3 zastrzykow stymulujacych/podnoszacych odpornosc bo tabletki nie dzialaly.
Znowu wet zmienil karme tez na weterynaryjna royala canin tylko gastro intenstial.
W miedzyczasie weterynarz bardzo nalegal zebysmy je odrobaczyli jak tylko sie unormuje stan Calissi, no i gdy wygladalo ze sie unormowalo dostaly odrobaczanie, Calissi wymiotowala dwa razy i od tamtej wlasnie pory ma biegunke i jest osowiala.
Jestem naprawde zalamana, nastawialam sie ze kociaki moga nam chorowac, nawet jak Homerek zachorowal pierwszy raz to pomyslalam ze jesli to wirus lub bakteria to pewnie i Calissi bedzie musiala odchorowac. Ale nie sadzilam ze ponad 4 tygodnie dzien w dzien bedziemy musieli chodzic do weta, bo gdy jednemu sie polepszy to drugiemu sie pogorszy i takie to bledne kolko :( ;-(
nie wspomne juz ze wydalismy ponad 1000 zl na leczenie w te 4 tygodnie;( i zeby chociaz to przynioslo jakies efekty! a tu konca w ogole nie widac, nic nie pomaga, a jak pomaga to na krotko :(
Calissi mi schudla i nie jest juz zywa tak jak kiedys:( Homerek apetyt ma niezmienny i wage prawidlowa i czasem nawet sie bawia :( ale widze roznice kiedy bylo chwilowo ( 1 dzien) ze bylo super i harcowaly i ganialy po calym mieszkaniu :(

Mojego TŻ szlag już trafia, szczegolnie ze tak duzo pieniedzy idzie na leczenie i nie widac efektow i tego ze codziennie maszerujemy do weterynarza :(
musialam sie wyzalic:(

: 30 paź 2012, 13:55
autor: Sonia
Współczuję bardzo :hug:
A może trzeba by do innego weta iść, skoro ten sobie przez taki długi czas nie może poradzić i faszeruje kotki różnymi lekami, a poprawy nie ma.
Widzę, że jesteś z Warszawy to może byś pojechała do wetki od Danusi. Ona jest bardzo dobra, na pewno wyprowadziłaby na prostą Twoje kociaczki.
Trzymam kciuki :ok:

: 30 paź 2012, 14:06
autor: yamaha
O rety, jak mi przykro !
Naprawde wspolczuje :hug:
Kociaczkow malych biednych tez mi zal, slodzaki male, chorowitki... :-(
Moze faktycznie przydaloby sie zmienic weta, jak radzi Sonia ?

Dla Ciebie i dla TZ'a <ok> <ok>
Wiem, ze nie tak latwo byc cierpliwym i spokojnym, jak sie przezywa takie sytuacje.

I <ok> za szybki powrot do zdrowia obu kotkow.

: 30 paź 2012, 14:09
autor: Emelka
W sumie bylismy u 3 weterynarzy, bo dwa razy nocna pora na ostrym dyzurze, a na codzien chodzimy do przychodni, gdzie sa mlode dwie lekarki, opinie na necie maja pozytywne i we mnie wywarly pozytywne wrazenie, no ale przyznam szczerze ze sama zaczelam sie zastanawiac ze po takim czasie i ciagle cos sie dzieje zlego :(

: 30 paź 2012, 14:11
autor: Sonia
Ja bym spróbowała jechać do tej wetki od Danusi. Ona wyciągnęła Kolorusia z bardzo ciężkiej choroby. Zresztą chłopak cały czas do końca życia musi brać leki, bo ma nereczki chore, ale ta wetka jest naprawdę dokładna i diagnozę stawia na podstawie właściwych badań a nie na "oko". Napisz pw do Danusi. Ona Ci doradzi i powie gdzie ją szukać.

: 30 paź 2012, 14:32
autor: asiunia0312
Przykre wieści :-(

Biedne kociaczki :kotek: Trzymam za nie kciuki :ok: za nowego weta :ok: i dla was :ok: żebyście nie tracili sił :ok:

: 30 paź 2012, 14:44
autor: Emelka
Dziękuje za wsparcie Dziewczyny :( jest mi naprawde bardzo ciezko, to tak dlugo trwa, serce mnie boli jak widze ze one sa osowiale, TŻ mi nie pomaga swymi nerwami i jeszcze jest TŻta matka która nienawidzi kotów i jak sie dowiedziala ze mamy dwa to zaczela mnie nazywac od nienormalnych, ze mnie pogielo, ze myslala ze TŻ ma więcej zdrowego rozsadku, i ze jestem "swieta joanna od kotow" czy cos takiego i ze powinnam sie brac za farmera lub weterynarza a nie jej syna.
Z tego wszystkiego sama choruje od tygodnia, na poczatku bagatelizowalam to jako zwykle przeziebienie ale od wczoraj znacznie mi sie pogorszylo, stracilam glos i boli mnie cala klatka piersiowa :( wiec zdecydowanie jakis pech za mna idzie :(

: 30 paź 2012, 14:50
autor: Sonia
To naprawdę przykre, jak nie ma się wsparcia żadnego i jeszcze takie głupie docinki. Mam nadzieję, że kociaczki wyjdą z tego wreszcie, a Ty też lepiej do lekarza idź, bo szkoda, żeby się przeziębienie przerodziło w coś gorszego i powikłanego :hug:

: 30 paź 2012, 14:55
autor: agnieszka d
Emelka jak przeczytałam, to az mi ciśnienie skoczyło. Kocham takie osoby normalnie, olej ją :-x
Trzymamy kciuki za Wasze zdrowie :hug: