Strona 17 z 29

Re: Pazurki

: 01 gru 2013, 18:50
autor: jasminka
Ja myślę Danusiu że to chyba lepsze niż ten klips,zawsze była grzeczna a teraz już chyba drugi raz chce nas pogryźć a może ona jest chora ja już sama nie wiem :((((

Re: Pazurki

: 01 gru 2013, 21:43
autor: Joanna P.
Zakupiłam klips z myślą o Moo Moo, ale nie zrobił na nim żadnego wrażenia.
Teraz obcinamy pazurki w co najmniej w 2 osoby i najlepiej z synem, któremu Moomuś daje się jako tako poskromić - łatwo nie jest, ale coraz lepiej.

Re: Pazurki

: 01 gru 2013, 21:52
autor: Sonia
To ja mam dwa <aniołek> <aniołek>
Normalnie bierzemy za łapki i obcinamy bez zbędnych ceregieli <mrgreen>

Re: Pazurki

: 01 gru 2013, 21:56
autor: MoniQ
U nas jest jeden aniołek, który zasypia z rozkoszy przy manicure i jeden diabeł wcielony, który wije się jak przypalany węgorz...
Jedyna rada na diabła to przycinanie na śpiocha. W normalnych warunkach potrzebne są dwie osoby a i tak gwarantuje to co najmniej 40 minut męki przy straszliwym miauczeniu...

Re: Pazurki

: 02 gru 2013, 07:33
autor: asiak
Ja mam tak jak Sonia, dwa <aniołek> <aniołek> przy obcinaniu pazurków :-) W minutkę mam obcięte pazurki, co mnie niezmiernie cieszy :-)

Re: Pazurki

: 02 gru 2013, 20:41
autor: iwus
Też mam <aniołek> ale musi być najpierw porządnie wybiegany i tak na wpół śpiąco, bez żadnego problemu, nawet te z tylnych łapek <mrgreen>

Re: Pazurki

: 03 gru 2013, 07:31
autor: ladyhawke
Hmmm, tojachyba mam atrape kota <lol> znosi cierpliwie pelen zestaw, pazurki, oczka, nosek, uszka przetrzec, a czesem nawet tylek podetrzec jak trzeba. <lol>

Re: Pazurki

: 22 gru 2013, 14:08
autor: inulec
Nas dzisiaj czeka pierwsze domowe przycinanie pazurków, ciekawe co to będzie :/

Re: Pazurki

: 22 gru 2013, 17:22
autor: Barlog
Pierwsze u nas były na śpiocha ,a teraz juz jakoś tak Księciunio znosi to spokojnie ,nic go nie rusza :-D

Re: Pazurki

: 25 gru 2013, 11:03
autor: Kasik
My nie obcinamy sami pazurkow, probowalismy kilkukrotnie podczas pierwszych tygodni.
Szkoda naszych nerwow i Kayki <diabeł> Tak się wiła, ze nie było szans jej utrzymać,
niestety potem uciekała też przed naszymi rękoma. Ogółem uznaliśmy, że nie warto jej zrażać
do siebie, wozimy do weta, 15 zł i po kłopocie, tam się wtula w nas jak <aniołek>
No i my nie jesteśmy tymi zlymi :-D