U nas majówka pełną parą :-)
W piątek przygotowania na przyjęcie nowego domownika, a w nocy z piątku na sobotę baardzo długa wyprawa. Pół trasy to jeden wielki plac budowy!!! <zły>
W tamtą stronę można to było jakoś przeżyć, ale powrót z małym niedźwiedziem to już gorzej upał, korki - coś strasznego
A teraz może o co chodzi..
Mój TŻ jest typowym psiarzem... Gdy odszedł jego Husky, przyszedł czas na następnego stworka. Pierwszą myślą był Wilczarz Irlandzki, ale niestety bardzo chorują te psiny. Ostatecznie stanęło na Mastifku Pirenejskim :-) No i zaczęło się wyczekiwanie <mrgreen>
Aż w sobotę w końcu było nam dane jechać po małego Godrisia. Psiaki urodziły się 14 lutego <serce>
Z pięciorga rodzeństwa wybraliśmy najdostojniejszego Pana <mrgreen>
***
Psiny miały cudowny, ogromny ogród, nawet nie było potrzeby wychodzić z nimi na spacer, 2,5 hektara ziemi spokojnie wystarczyło żeby się wybiegać <lol>
Trzeba przyznać, że jak na 2,5 miesięcznego szczeniaka, jest dość spory <lol>
Wieczorem dojechaliśmy szczęśliwie do domu, gdzie czekał na nas Diesel...
Godric miał u siebie prócz czwórki rodzeństwa, mamusię, 6 buldożków francuskich, owczarka niemieckiego, Mastifkę angielską, border colie, ratlerka (chyba nikogo nie pominęłam <lol> ) kury, gęsi, kozy oraz 5 kotów, tak więc nawet nie zwracał uwagi na jakiegoś jednego kota <lol>
Natomiast Diesel... Biedny kotuś się boi tego potworka, gdy jest blisko to się jeży i syczy, ale jest go strasznie ciekawy, usadowi się gdzieś w bezpiecznym miejscu i obserwuje
TŻ mówił, że dziś nad ranem nawet próbował go trącać łapką jak spał <mrgreen>
Jestem dobrej myśli
Następnego dnia robiliśmy grilla, Diesel jak tylko zobaczył nowy karton, musiał go od razu wypróbować (naprawdę nie wiem jak on dał radę wskoczyć do tak cienkiego pudła, nie przewracając go <lol> ):
***
Później był spacer u teściów, Diesel upodobał sobie skalniak -cień, chłód bijący od kamieni...

***

***
Teraz się byczymy, czego i wszystkim Wam życzymy w tą piękną pogodę
