Wymiziany za wszystkie czasy. Dzięki
____________________
Dziś Fryderyczek kończy rok!
Z imprezą urodzinową poczekamy do jutra, bo zostaliśmy w domu sami :->
Czy nadszedł czas by spoważnieć? Nic z tych rzeczy! Niech żyje młodość!
To może małe podsumowanie, na większe przyjdzie czas gdy minie rok od wprowadzenia się niebieskiego panicza pod nasz dach.
Na wadze mamy prawie 5,5 kg
Głowa wciąż mała, ale tata też nie miał dużej, w ogóle jakimś kocim olbrzymem nie był, więc nie spodziewam się, że jego syn będzie.
Poza tym Freddie jest okazem zdrowia, nie licząc ostatniego małego ropienia oka, które na szczęście okazało się zupełnie niegroźne.
Kocurro jest nieco wybredny, kiedyś to jeszcze serka skubnął, mleka posmakował, dziś nic z tego nie przejdzie, marchewka i jajko jest beee od samego początku. Dziś tylko suche i puszki, ale tylko kilka: Sheba filety z kurczaka, Diamentowy Gourmet wołowina i ulubiona kaczka z sosie pomidorowo szpinakowym czy jakoś tak. Inne Almo Nature czy jedzonko dla wybrednych też jest beee. Zapomniałam! Jedyne co nie jest kocim jedzeniem a traktowane jest jako przysmak to kukurydza.
Sen, tak to ulubione zajęcie, rano trochę zabawy, wieczorem gonitwy, ale sen przede wszystkim. Ja nie wiem jak tak można przez większość dnia leżeć na fotelu. :->
No i mazistość na niskim poziomie, ale przywykłam. Najpierw rano przychodzi kilka razy do łóżka zanim nie wstanie. Głośnym MIAU żąda bym się przesunęła, potem wskakuje i pozwala by kilka razy pogłaskać po łebku lub podrapać pod brodą. W ciągu dnia muszę być w zasięgu wzroku, gdy siedzę przy komputerze musi władować się na fotel mając gdzieś to, że ja z niego spadam, on musi się przecież rozciągnąć. Wieczorem przychodzi czas na konwersację. Wtedy dużo rozmawiamy <lol> No i znów głośne MIAU tym razem mające oznaczać "Uwaga wchodzę do pokoju, poświęć mi nieco uwagi".
Na kolana nie przychodzi, ale ok. niech mu będzie.
Poza tym da przy sobie zrobić wszystko, wet chwali, ja męczę się tylko nieco przy czyszczeniu ucha, z obcinaniem pazurów nie ma problemu, czesanie wręcz uwielbia, a z kąpielą jeszcze nie próbowaliśmy <diabeł>
P.S. I to nie jest tak, że on ciągle leży, ale ja nie potrafię go jednocześnie zabawiać i robić fotek :-)